sobota, 29 grudnia 2012

Za chwilę w Nowym Roku.. czyli o liście noworocznych postanowień


 
Zdrowia
Miłości
Szczęścia
Radości
Pomyślności
Zabawy
Uśmiechu
Powodzenia
Humoru
Życzliwości
Nadzieji
Przyjaźni
Sukcesów
Słodyczy
Dostatku
Błogości
Namiętności 
Spełnienia Marzeń

Czego jeszcze Wam życzyć w Nowym Roku? ;) Wymienione życzenia, to chyba te które najczęściej wygłaszamy przy różnych okazjach. Ale najważniejsze, żeby pamiętać, że o tym, jak będzie wyglądał nasz kolejny rok, decydujemy my sami. Więc bierzcie życie w swoje ręce i do dzieła!!

Ogólnie rzecz biorąc, pomysł rachunku sumienia, podsumowania ubiegłego roku można oczywiście potraktować pół żartem pół serio. Niemniej jednak badania wykazały, że mamy do takich podsumowań, refleksji i nowych postanowień tendencję.. O tym i o rezultatach można przeczytać w bardzo fajnym artykule, który znalazłam w sieci i który gorąco Wam polecam: Sens Noworocznych Postanowień.
 
W sieci wyszperałam jeszcze dwie stronki, które chciałabym Wam przy okazji polecić. Dla jednych to oczywiście zabawa, a dla innych być może jakaś tam wskazówka. Ja sama również podchodzę do tego tematu troszkę z przymróżeniem oka, niemniej jednak swoją listę mam!! Gorzej z rezultatami.. bo z tym zawsze różnie bywa.. Dlatego polecam Wam do przeczytania: Jak tworzyć mądrą listę noworocznych postanowień i Jak dotrzymywać postanowień noworocznych.
 
Mnie najbardziej spodobało się zdanie: "Decyzję podejmuj kierując się wewnętrznym głosem, nie oczekiwaniami innych".
 
A co do obietnicy, która będzie miała bardziej subiektywny i bliżej nieokreślny charakter, postanowienie, które nie będzie skonkretyzowane, lecz bardziej ideą o szerokim pojęciu, co również zagwarantuje nam brak rozczarowania, gdyż dla każdego będzie oznaczało zupełnie coś innego.. Bez względu na to, czy traktujesz postanowienia noworoczne jak poważną sprawę czy też jako zabawę, to zachęcam Cię, każdego z nas, do postanowienia sobie, że w Nowym Roku może postarasz się po prostu "Być lepszym Człowiekiem?" Celowo napisałam przez duże "C". Pomyślcie, co to określenie może oznaczać dla Was? Bycie lepszym partnerem?, Bycie lepszym rodzicem?, Bycie bardziej wyrozumiałym?, "Odpuszczenie" w niektórych relacjach rodzinnych? Akceptacja zachowań kogoś bliskiego?, A może tolerancja wobec..? Będziecie zaskoczeni ile różnych znaczeń i barw może przybrać takie postanowienie, a starania realizacji chociażby jednego, nie tylko nie przyniosą rozczarowań z braku niespełnienia na koniec roku, a na pewno zagwarantują Wam wiele osobistych satysfakcji, a być może zmienią nawet Wasze życie, poprawiając relacje międzyludzkie?
 
Off-topic
A ja właśnie robię listę.. ale zakupów ;) Sylwestra spędzimy w gronie nowych, ponanych już w Norwegii, znajomych. Myślę, już co przyrządzę aby zabrać na sylwestrowy stół.. Więc sanki w ruch (ku uciesze córci) i ruszamy do sklepu!!
 
 
 
 
 

piątek, 28 grudnia 2012

Nasze Święta po norwesku

No i spotykamy się znowu po Świętach.. Mam nadzieję, że upłynęły Wam w zdrowiu i radości, bez żadnych przykrych niespodzianek.. A ja, tak jak już pisałam, że planuję na Święta przyrządzić tradycyjne norweskie potrawy, słowa dotrzymałam. A dzisiejszy post będzie właśnie małym sprawozdaniem z tego naszego norweskiego świętowania :) (Opatrzonym również w zdjęcia :)) Zatem zapraszam do lektury:)
Idea zorganizowania tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia wedle norweskiej tradycji swoje źródło miała w odbiciu naszej nowej rzeczywistości. Fakt, iż nasza córcia będzie dorastać na ziemi norweskiej, zdecydował o naszej chęci zapoznania jej z norweską kulturą i tradycją od najmłodszych lat, z czego korzystamy przy każdej nadarzającej się okazji. Takową okazją były też oczywiście Święta. 
Tak więc, jak nakazuje tradycja, śniadanie wigilijne rozpoczęliśmy od tradycyjnej risgrøt (to taka ryżowa kaszka o aromacie waniliowym). W Polsce, każdy maluch zna jej smak bardzo dobrze, a w Norwegii, smak ten, uważany jest za świąteczny rarytas. (Ale co kraj, to obyczaj i jeszcze nie raz dam temu przykład na moim blogu). Stąd też, kaszka figuruje również pod nazwą julegrøt (pamiętacie - "Jul" -Święta BN). Tradycja nakazuje aby do kaszki wrzucić migdał (my co prawda użyliśmy rodzynek) a osoba, która go znajdzie podczas jedzenia w swoim talerzu z kaszką, wygrywa również tradycyjną świnkę z marcepanu. Jak się zapewne domyślacie, razem z mężem zadbaliśmy aby to nasza córcia znalazła rodzynek i tym samym "zgarnęła nagrodę". Możecie wierzyć mi na słowo, że wygrana sprawiła "Małej" niemałą radochę :)
Na samej Wigilii (Julaften) na naszym stole honorowe miejsca obok wspominanych już przeze mnie ribbe i pinnekjøtt, zajęły następujące dania: pieczony indyk (kalkun), julepølse (nic innego jak zwykła biała zmielona kiełbasa w jelicie), julebrus (przepyszny i przesłodki napój serwowany na święta. Sam wyraz "brus" oznacza po prostu "napój", tak więc "julebrus" to zwyczajnie "napój świąteczny". Prawdopodobnie pomysł na wymyślenie napoju, który będzie pojawiał się w sklepach specjalnie na święta i będzie się nazywał napojem świątecznym, wziął się z czysto ekonomicznych pobudek..), śledziki (w czterech różnych smakach - zgodnie z mężem uznaliśmy, że te z kolorowym pieprzem biły na głowę te z jabłkami i całą resztę), sałatka jarzynowa (nasza polska najlepsza! Pisałam wcześniej, że na specjalne zamówienie, dostaliśmy 2 słoiczki majonezu kieleckiego z Polski? Hmm.. do Świąt doczekało tylko połowę jednego słoiczka, a wiadomo, że inny majonez plus inna musztarda równa się inny smak całej sałatki - ale zjeść się dało ;), owoce, ciasta (zdecydowaliśmy się na mrożone pianki w różnych smakach, wędliny, pyszne afrykańskie winko, no i oczywiście wszelkie dodatki do dań mięsnych, czyli kapusta biała i czerwona, buraczki, żurawina. O mały włos bym zapomniała o słynnych norweskich "pierniczkach", tzw. pepperkaker, które, po rozłożeniu przez córcię w wolnych miejscach na całym stole, służyły też i za ozdobę. No i koniecznie świece!! I koniecznie na Wigilię w kolorze czerwonym. Wspomnę jeszcze tylko, że na czas adwentu, Norwegowie kupują świece w kolorze fioletowym. Zapalanie świec w Norwegii łączy się tutaj troszkę z panującymi warunkami atmosferycznymi, bowiem od dawien dawna, świece miały za zadanie ogrzewać dom przy mroźnych zimach, a także oświetlać go przy krótkich, zimowych dniach.
Myślę, że mieszkając w obcym kraju warto spróbować tradycyjnych potraw i poznać przy okazji trochę lepiej kulturę. Dlatego zachęcam wszystkich Rodaków mieszkających w Norwegii, do smakowania, zwłaszcza, że  przygotowanie tradycyjnych norweskich potraw świątecznych jest banalnie proste. Kalkun oraz ribbe zwyczajnie pieczemy w piekarniku (kalkun uprzednio smarujemy masłem, a ribbe marynujemy w lodówce w soli i pieprzu do 3 dni przed przyrządzeniem ). Pinnekjøtt jest właściwie gotowe - wystarczy podgrzewać na parze do około 2 godzin a dla uzyskania "chrupkiego efektu", dodatkowo włożyć do piekarnika na około 5 minut. Proste, prawda??
Galeria świąteczna:
 



Off-topic
I po świętach, jak to po świętach, zostaje juz tylko zrzucić poświąteczny brzuszek.. Ehh.. zdaje się, że zrzucenie zbędnych kilogramów to chyba stała pozycja na mojej noworocznej liście postanowień.. Chyba jak wiekszości kobiet, więc ja życzę Wam moje Drogie Kobietki powodzenia i wytrwałości a i
Was proszę, trzymajcie kciuki za mnie!!
 
P.S. Dziękuję bardzo za odwiedziny na moim blogu, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu stuknęło już 3.000 odwiedzin! Z radością i przecieraniem oczu z niedowierzenia podziwiam rosnący wciąż licznik odwiedzin. Dziękuję Wam bardzo, jesteście Współtwórcami mojego bloga Drodzy Czytelnicy, bo bez Was nawet jedno napisane przeze mnie zdanie, nie miałoby sensu..
Dziękuję też Pani A. (mail z 20  grudnia) za cenną uwagę, która napisała do mnie, że po zamówieniu postów na e-mail, otrzymuje regularnie nowe posty na swoją skrzynkę pocztową, ale nie wyświetlają się jej zdjęcia. Zdjęcia powinny się wyświetlać, być może zależy to od przeglądarki.. Pierwszy raz ktoś do mnie pisze na temat skorzystania z opcji "Zapisz się i otrzymuj posty na e-mail", więc jeśli ktokolwiek używa tej opcji i spotkał się z takim samym problemem proszę o info. Kochani, na chwilę obecną, w takim przypadku po prostu odsyłam Was bezpośrednio na bloga, wystarczy właściwie kliknąć tylko w link posta na mailu.
Jeszcze na koniec, chciałabym podzielić się z Wami moimi widokami z okna.. zaśnieżonej Norwegii.. Piękno natury jest bezcenne..



piątek, 21 grudnia 2012

Życzenia.. w.. Święta Bożego Narodzenia..

Święta tuż tuż.. przygotowania, porządki, wypieki, wszystko wrze!! Może nie tak bardzo u nas, bo ja raczej za pieczeniem nie jestem i zakupione mrożone placuszki już czekają na swoją kolej w zamrażarce;) Pisałam Wam również, że zaserwuję norweskie dania tradycyjne, przygotowywane specjalnie na Święta. Jeśli chodzi o kuchnię, nie jest ona wymagająca tak jak polska. Właściwie wszystko "robi się samo". Ja tylko będę przyprawiać a potem tylko "asystować" mojemu piekarnikowi ;) Z prezentami uporałam się już duuuuużo wcześniej - bo jak zwykle nie mogłam się doczekać;)) Mieszkanko wysprzątane.. a więc pozostało tylko wielkie oczekiwanie.. 
 
Ale najpiękniejsze chwile przed nami.. kiedy już zasiądziemy do tego suto zastawionego stołu, tacy eleganccy, uśmiechnięci, z błyszczącymi od choinkowych światełek oczami, roniący łzy wzruszenia podczas łamania się opłatkiem, pogrążeni w rozmowach z dawno niewidzianymi krewnymi.. a to wszystko przy dźwiękach przepięknych kolęd..
 
Takich właśnie Świąt Wam życzę.. spokojnych, pełnych nadzieji, wzruszeń, w zdrowiu i radości, wypełnionych miłością i obecnością bliskich.
 
 
 
A potem.. szalonego Sylwestra i wskoczenia z uśmiechem na twarzy od ucha do ucha w Nowy Rok! Macie już swoją noworoczną listę postanowień?? Ja nad moją jeszcze pracuję.. ;)
 
A więc God Jul og Godt Nytt År!! (Tak złożymy sobie życzenia po norwesku).
 
 
 
 
 
Off-topic
 
Święta w Norwegii zapowiadają się naprawdę biaaaaało i mroźno, grzańce i przytulańce wskazane!!

czwartek, 20 grudnia 2012


Wiem.. wiem post o lotniskach obiecałam już dawno.. ale tyle się dzieje i chcę pisać o rzeczach bieżących, takich jak właśnie Lucia-Fest, Julebord..  itd.
No ale wracając do tematu..
W Norwegii jest aż 49 lotnisk, które obsługują bezpośrednie loty z Polski. Dla porównania w Polsce mamy ich zaledwie 13. Ja dzisiaj zajmę się tylko OsloJ Są trzy lotniska obsługujące Oslo i o nich będzie dzisiejszy post. Wszystkie trzy znane są pod nieoficjalnymi nazwami, czyli: Gardermoen, Rygge i Torp,a mowa o portach lotniczych: Oslo-Gardermoen, Moss-Rygge i Sandefjord-Torp.
Zacznijmy od słynnego Gardermoen, międzynarodowego portu lotniczego, który jest najbardziej ruchliwym portem Norwegii. Otwarty został w 1998. Położony jest 48 km na północ od Oslo. 
Największe linie lotnicze, które oferują loty do Oslo-Gardermoen bezpośrednio z Polski to SAS i Norwegian.
Oto adres oraz telefon lotniska:
Edvard Munchs Veg,
N-2060 Gardermoen,
NORWAY
 
Tel: +47 (0)64 812000
Wszystkie loty możecie sprawdzić na oficjalnej stronie lotniska http://www.osl.no/en/osl
Kolejny międzynarodowy port lotniczy, Rygge-Moss, oddalony około 68 km od Oslo, został założony w 2007 roku.
 Największe linie lotnicze oferujące loty do Rygge bezpośrednio z Polski to loty Ryanair.
Dane teleadresowe:
Terminalveien 100,
N-1580 Rygge NORWAY
 
 
Tel: +47 (0)69 230000
Oficjalna strona portu: http://www.en.ryg.no/
I wreszcie trzeci, ale drugi co do wielkości po Gardermoen międzynarodowy port lotniczy obsługujący Oslo, nazywa się Sandefjord-Torp i leży około 122 km od stolicy.
Loty bepośrednio z Polski – loty liniami Wizz Air.
Adres:
Sandefjord Airport,
Torpveien 130,
N-3241 Sandefjord,
NORWAY
 
Tel: +47 (0)33 427002
 Oficjalna strona portu http://www.torp.no/
Rzecz jasna, linie Wizz Air i Ryanair są najtańszymi liniami, natomiast zarówno SAS, jak i Norwegian, jak łatwo można się domyślić, do najtańszych nie należą.. ;)
 Off-topic:
Specjalnie dla Was:
P.S. To już niedługo.. ;) Wy też to czujecie?
 
 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Nowa "szata graficzna" na blogu



Witajcie moi Drodzy Czytelnicy!
Nieraz wspominałam o tym, jak rośnie liczba osób odwiedzających mojego bloga i o tym jak bardzo mnie to cieszy i daje motywację do dalszego blogowania, umieszczania postów, informowania Was o życiu w Norwegii, o tym jak naprawdę funkcjonuje norweskie przedszkole, czy też pisania postów na tematy, które Was interesują, na których temat prosicie abym coś napisała. Samo blogowanie oczywiście również sprawia mi wiele radości, bo ja raczej z tych, dla których pisanie wypracowań, czy interpretacji wierszy, nie było karkołomną zmorą.. lecz wręcz przeciwnie! Dlatego wpisy powolutku zaczęły się mnożyć, a moja stronka już troszkę urosła :) To naprawdę cudowne uczucie, że robię to nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Fakt, że mnie czytacie, sprawia, że teraz piszę bardziej dla Was, pilnuję aby wpisy pojawiały się systematycznie :) Mam nadzieję, że się wywiązuje? ;) Jedyne czego ciągle mi tutaj brakowało to zbyt mało interesująca "oprawa graficzna", w porównaniu z innymi blogami, "szata zewnętrzna" mojego bloga ciągle była taka laicka i prosta. Dlatego postanowiłam wprowadzić tu pewne zmiany, aby jeszcze milej było Wam tu zaglądać. Tło z widokiem na fjord chyba najbardziej oddaje temat blogu a dopasowanie czcionek mam nadzieje, że tylko umili Wam czas spędzony na czytaniu moich postów. Jestem całkiem zadowolona z efektu i mam cichą nadzieję, że Wam też się spodoba.

Dodałam również opcję "Zapisz się i otrzymuj posty na e-mail", dzięki czemu po zalogowaniu się na stronie mojego bloga, będziecie mogli czytać wszystkie posty na bieżąco i nic Was nie ominie :) Więc zapisujcie się jak tylko będziecie mieli chęć! Zapraszam wszystkich!! Wystarczy, że wpiszecie swój adres mailowy i naciśniecie przycisk "Submit", a wtedy jak tylko opublikuję post na stronie, Wy otrzymacie informację na maila.Następnie musicie koniecznie kliknąć na link potwierdzający a potem już tylko czekać na nowe posty :)

Off-topic - od dzisiaj będę również zamieszczać na końcu każdego posta krótką notkę niezwiązaną z tematem. Będzie to bardziej prywatna wiadomość ode mnie do Was, tak abyście mogli też lepiej  poznać mnie, autorkę tego bloga ;))

Off-topic
Po krótkim okresie 16-stostopniowych mrozów, przyszła odwilż i mamy czasami plus 3 stopnie, śnieg się rozpuszcza i robi się to, czego nie lubię najbardziej, czyli "ciapa". Dzień trwa zaledwie 5 godzin, a przez resztę dnia panuje ciemność. Ale ja myślę już tylko o zbliżających się świętach, robimy powoli zakupy, porządki świąteczne, dekorujemy mieszkanko :) Miłego wieczoru Wam życzę. Ja dzisiaj spędzam mój wieczór z mężem przy lampce dobrego wina i blasku relaksujących świec. Taka mała moja niespodzianka.. ;)

piątek, 14 grudnia 2012

Mikołaj w norweskim przedszkolu

 
A w przedszkolu impreza za imprezą :D Bo dzisiaj u córci Nissefest :)
 
Co prawda pisałam, że w Norwegii nie obchodzi się jako takich Mikołajek. Jednakże w naszym przedszkolu, corocznie odbywa się tzw. Nissefest (Święto Mikołaja). Tego dnia dzieciaczki wskakują w stroje mikołaja i pani mikołajowej i tańcząc wokół choinki, śpiewem przywołują Mikołaja.
 
Także nasza Mikołajkowa w tym roku miała podwójne Mikołajki :)
 
 
 
 
 

czwartek, 13 grudnia 2012

13 grudnia Lucia-Fest w norweskim przedszkolu

Dzisiaj, czyli dnia 13 grudnia obchodziliśmy Lucia-Fest, czyli Dzień Świętej Łucji, chrześcijańskie święto, którego kult wywodzi się z Włoch, a które obchodzone jest również w Norwegii, oraz bardzo hucznie w Szwecji, a także w Niemczech, z których właśnie przywędrowało do Skandynawii. Obchody Lucia-Fest wiążą się z kalendarzem gregoriańskim, według którego, dzień 13 grudnia uważany był za najkrótszy dzień w roku, a jego patronką stała się Św. Łucja, która miała przynieść światło w ciemności środku zimy. Stąd też Dzień Świętej Łucji znany jest również jako Święto Światła. Według tradycji, dziewczynki przebierają się za Świętą Łucję w białe szaty przepasane czerwonymi szarfami, a na głowę zakładają koronę z zapalonymi świecami. Tradycja nakazywała, że najstarsza córka w rodzinie na cześć patronki, przywdziewała jej szaty oraz koronę ze świec i budziła swych rodziców, śpiewając tradycyjną pieśń „Santa Lucia”, oraz podając kawę, grzane wino (gløgg) oraz specjalnie przygotowane na tę okazję szafranowe bułeczki (lussekatter).
 
Tradycyjne Lussekatter
 
W Szwecji, Lucia-Fest obchodzone jest na szeroką skalę. W szkołach, przedszkolach, a nawet firmach, organizowane są pochody orszaków dziewczynek, nastolatek i kobiet, przebranych w białe szaty, niosących świece i śpiewających „Santa Lucia”, którym przewodniczy jedna, wybrana na Lucię, mająca koronę ze świec. Tego dnia, ludzie jednoczą się, zapraszają do domu, wszędzie każdy może liczyć na kawę, lussekatter i wspólną degustację grzanego wina. Większość rodzin ma swój własny przepis na tradycyjny gløgg, dzieląc się nim i częstując podczas obchodów Lucia-Fest.
W Norwegii, Święto Światła, obchodzone jest w szkołach i przedszkolach. W naszym przedszkolu, również najstarsza dziewczynka została wybrana na Lucie i przybrała koronę z płonących świec. Reszta dziewczynek w białych szatach ze świecami towarzyszyły jej w orszaku. Na uroczystość i tradycyjny poczęstunek, zostali zaproszeni również rodzice. 
Obchody Święta Światła
 
 
Jak nakazuje tradycja, my z mężem również dzisiaj zasiadamy żeby napić się tradycyjnego gløgga J Podaje się go z rodzynkami i migdałami (może być mieszanka bakaliowa). W sklepach kupicie bezalkoholowy gløgg, do którego oczywiście można dodać alkohol wedle upodobań. Gløgg jest również tradycyjnym napojem Bożonarodzeniowym, to taka „polska wersja” kompotu z suszu.
Mniam.. pycha!! W sam raz na te mroźne grudniowe wieczory..
No to "skål"! (pol.„Na zdrowie”).
Tradycyjny Gløgg
 
 
 

czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołaj w Norwegii:)

Witajcie Kochani w tym jakże radosnym, ukochanym i wyczekiwanym przez wszystkie dzieci dniu.. Witajcie w Mikołajki!! Ooo a ja dostałam właśnie prezent - stuknęła magiczna liczba 2 tyś. wyświetleń mojego bloga :) Jak miło, dziękuję!!
 
Mam pytanie.. Byliście grzecznymi dziećmi, wnukami, rodzicami, partnerami.. przez cały rok?? ;)
 
 
 
Mamy taki mały zwyczaj, że zanim córcia położy się spać, w oczekiwaniu na Mikołaja, szykuje dla niego ciasteczko i mleczko i zostawia pod choinką. Wcześniej oczywiście przygotowuje swoją listę życzeń ;) W tym roku miała również okazję pokazać w sklepie z zabawkami swoje wymarzone prezenty od Mikołaja, więc Mikołaj był bezbłędny i nie pomylił się ;)
 
Wczoraj z mężem popędziliśmy po podarki i jak tylko córcia zasnęła, wszystkie wylądowały pod choinką. Najbardziej znanym sklepem z zabawkami jest w Oslo sklep BR-Leker http://www.br.no/. W sklepie można kupić naprawdę wszelkie wymarzone, wyśnione zabawki i gadżety dla tych najmniejszych i tych starszych Milusińskich. Sklep organizuje również mnóstwo akcji promocyjnych, my właśnie zbieramy kupony i skrzętnie naklejamy otrzymane naklejki za każde zakupy do otrzymania rabatu :) Córka posiada również swoją kartę klubową, na którą zbiera punkty. Posiadacz karty, jest również upoważniony do odbioru prezentu w dniu swoich urodzin :) Baaaardzo polecam ten sklep!! A wracając do prezentów, możecie po zakupie, pięknie zapakować sobie swoje podarki gratis, gdyż w sklepie czekają wielkie role papieru do pakowania prezentów, wstążki, taśmy i naklejki do napisania dedykacji. W Oslo spotkacie się z taką praktyką jeszcze w paru innych sklepach. Jak dla mnie to miłe zaskoczenie w porównaniu z naszą Polską, w której no niestety przychodzi nam za wszystko płacić..
 
W Norwegii jako takich Mikołajek się nie obchodzi, a dzieci rozpakowują swoje prezenty tylko 24 grudnia. Niemniej jednak tę Polską tradycję na pewno zachowamy i z przyjemnością przenieśliśmy do Norwegii :)
 
W Norwegii dzieci wierzą nie tylko w Mikołaja (Nisse/Julenisse) ale i również w mamę Mikołaja (Nissemor) i tatę Mikołaja (Nissefar). Mikołaj po norwesku nie wygląda jak, dobrze znany nam, Polakom, rozpowszechniony poprzez Coca-Colę wizerunek czerwonego grubiutkiego wesołego dziadka, gdyż bardziej przypomina krasnala ubranego w czerwoną czapkę i wyposażonego oczywiście w długą brodę.   
 
Norwegia, to również jeden z 'oficjalnych' miejsc zamieszkania Świętego Mikołaja. W oddalonym o około 35 km na południe od Oslo, mieście Drøbak, znajduje się oficjalny Urząd Pocztowy Świętego Mikołaja. W rzeczywistości jest tam Dom Bożonarodzeniowy (Julehuset), oraz poczta Świetego Mikołaja (Julenissen's Postkontor), gdzie przez cały rok swój dyżur pełni Mikołaj, a życzenia prezentowe można wpisać do specjalnej księgi. http://www.julehus.no/ to oficjalna strona Julehuset (dostępna również w języku angielskim). W Julehuset znajdziemy oczywiście wszelkie dekoracje związane ze Świętami Bożego Narodzenia, a w Urzędzie Pocztowym Świętego Mikołaja, można otrzymać stempel z oficjalnym znaczkiem Świętego Mikołaja i podziwiać stałą wystawę 250 tysięcy listów, które nadeszły od dzieci z całego świata.
 
Julehuset i Drøbak
Wnętrze Julehuset
 
 
Więc jeśli na moje postawione powyżej pytanie, czy byliście grzeczni, odpowiedź brzmi: TAK, Wy również możecie napisać swój list do Świętego Mikołaja na następujący adres:
 
Julenissen’s PostkontorTorget 4
1440 DRØBAK
NORGE
 
 
 
 
P.S. Oczywiście planujemy wycieczkę na pocztę Świętego Mikołaja, już bliżej lata i na pewno zdam Wam relacje ;) A tymczasem, udanych Mikołajek, spełnienia życzeń prezentowych dla Was i Waszych Pociech :)
 
 
 

sobota, 1 grudnia 2012

Słówka norweskie potrzebne do przedszkola


Rodzice posyłając dziecko do przedszkola w Norwegii obawiają się najbardziej tego, że ich pociecha nie będzie umiała się porozumieć w obcym języku ani z wychowawcami ani z innymi dziećmi i w rezultacie zostanie skazana na samotną zabawę gdzieś w kąciku.. Czasami właśnie tak wyglądają początki, że dziecko bawi się samo, nie rozumie innych dzieci, czasami reaguje nerwowo, z tego powodu, że nie rozumie co mówią do niego opiekunowie. Już szybciutko wszystkich uspakajam, gdyż taka sytuacja ma miejsce naprawdę, uwierzcie mi, tylko krótką chwilę. Moja córka jest w norweskim przedszkolu od niespełna czterech miesięcy i naprawdę świetnie dogaduje się zarówno z dziećmi, jak i z opiekunami. Pomimo, że na początku rzeczywiście bawiła się sama z dala od reszty dzieci. Nie trwało to jednak dłużej niż miesiąc. Po tym czasie, dzieci zaczynają rozumieć stale powtarzane frazy przez opiekunów. Mówienie często uzależnione jest od predyspozycji dzieci. Na pewno będziecie pod wielkim wrażeniem swoich dzieci, Wy i opiekunowie również! Dzieci mają tę niezwykłą łatwość uczenia się, w tym również i języków, chłoną jak gąbka, ucząc się w sposób tak niebywale naturalny. Oboje z mężem posługujemy się jezykiem norweskim, ja póki co na poziomie podstawowym, mąż średniozaawansowanym. Niemniej jednak, już teraz po 4 miesiącach w norweskim przedszkolu, nasza córka potrafi nas co tu dużo mówić "zagiąć"! Zadziwia nas też to jak szybko uczy się piosenek norweskich, a także jak płynne są jej wypowiedzi, łączenie pojedynczych słów w zdanie. Uczący się dorosły raczej "duka" słówko po słówku :D Ja, osobiście na pewno polecam przygotowanie "małej ściągawki" i nauczenie podstawowych słówek, zdań, potrzebnych dziecku do wyrażenia przynajmniej swoich potrzeb. Poniżej przedstawiam uproszczoną listę pierwszych słówek norweskich potrzebnych dzieciom do komunikowania się w norweskim przedszkolu. Przedstawione słówka, to te które może potrzebować Twoje dziecko, oraz te, które może usłyszeć od wychowawcy. Na pewno poczujecie się bardziej pewnie.
 
 
Muszę siku. - Jeg må tisse. [Jaj mo: tise]
Muszę kupkę. - Jeg må bæsje. [Jaj mo: baʃe]
Pieluszka jest mokra. - Bleien er våt. [Blaɪen ar wo:t]
Jestem głodna/y. - Jeg er sulten. [Jaj ar sultn]
Chcę pić. - Jeg vil drikke. [Jaj wil drike]
Chcę jeść. - Jeg vil spise. [Jaj wil spise]
Boli mnie brzuszek. - Jeg har vondt i magen. [Jaj har wund i magen]
Pobawimy się razem? - Skal vi leke sammen? [Skal wi leke samen]
Kiedy przyjdzie mama? - Når kommer mamma? [No:r komer mama]
Kiedy przyjdzie tata? Når kommer pappa? [No:r komer papa]
Musisz poczekać. - Du må vente. [Du mo: wente]
Załóż kapcie. - Ta på tøflene. [Ta po: toflene]
Umyj rączki. - Vaske hendene. [Waske henene]
Idziemy na dwór. - Vi skal ut. [Wi skal ut]
Idziemy do środka (do budynku przedszkola). - Vi skal inn. [Wi skal in]
Teraz posprzątajcie. - Rydde nå. [Ride no:]
Chcesz rysować? - Vil du tegne? [Wil du taɪne]
Chcesz kolorować? - Vil du fargelegge? [Wil du fargelege]
Lalka - dukke [duke]
Samochodzik - lekebil [lekebil]
Miś - bamse [bamse]
Plac zabaw - lekeplass [lekeplas]
Huśtawka - huske [huske]
Ślizgawka - sklie [skli:je]
Drabinki - klatrestativ [klatrestativ]
 
 
 
Transkrypcja fonetyczna (użyłam transkrypcji w języku angielskim)
o: - długie "o"
i: - długie "i"
ʃ - odpowiednik polskiego "sz"
aɪ - polskie "aj"

 
 
 
Tyle słówek przyszło mi jako pierwsze na myśl. Jeśli potrzebujecie inne zwroty i nie wiecie jak je wyrazić po norwesku, piszcie, postaram się pomóc. :)
 
W przedszkolu dzieci uczą się wielu piosenek, jeśli chcecie pomóc dziecku w ich nauce, polecam zakupić płyty z piosenkami dla dzieci a teksty znajdziecie na TEJ stronie :)

A to mały popis naszej czteroipółlatki :) Żebym nie była taka gołosłowna ;) Córcia śpiewa "Bæ, bæ lille lam", "God morgen alle sammen!" i "Jeg er en liten brannmann". Pomimo, że w niektórych momentach troszkę "po swojemu" to jestem z niej naprawdę bardzo dumna :)
 

Dattera mi synger på norsk - 4,5 år - 4 måneder på barnehagen i Norge :) 

 
 
 
 
 
 
 
 

niedziela, 25 listopada 2012

Zima w Norwegii cz.2


Pamiętacie jak pisałam, że dnia 14 października rozpoczyna się zima kalendarzowa w Norwegii? Pewnie większość z Was myśli, że Norwegia już dawno w śniegu po pachy! ;) Ale nie.. Ja też byłam zaskoczona, ale śnieg, o którym wtedy pisałam utrzymał się zaledwie 2 dni i to na terenach położonych wyżej, ponieważ w centrum ze względu na ruch uliczny, po śniegu nie było śladu.. I tak minęła druga połowa października i niemalże cały listopad. Dużo deszczu, często mgła, ale ani mrozu ani śniegu.. Temperatury w październiku wahały się od 5 do 8 stopni, w listopadzie od 0 do 5 stopni a dzisiaj znów zaczęło pruszyć.. Z początkiem grudnia mają przyjść mrozy do - 8 stopni. Reasumując, pogoda w Oslo jest całkiem podobna do tej, którą mamy w Polsce, jedynie położenie, bliskość od morza, sprawia, że odczuwalna temperatura jest do około 10 stopni niższa.

Fakt, że zima zaczęła, a tak naprawdę zacznie się troszkę później, zazwyczaj nie oznacza tutaj, że będzie trwała dłużej. Mam nadzieję! Chociaż po tym pierwszym październikowym wypadzie na śnieg, sanki i wojnie całą rodzinką na śnieżki, już czekam na tę zimę..
A pierwszy śnieg, zawsze jakoś wywołuje uśmiech na mojej twarzy.. :)


 

sobota, 24 listopada 2012

Świąteczny stół w Norwegii


Witajcie Moi Drodzy!!

Czy Wam też już udziela się powoli świąteczny nastrój?
U mnie przygotowania trwają :) Już jakiś czas żyję Świętami i zawsze już w listopadzie zaczynam buszować  po sklepach w poszukiwaniu prezentów dla całej rodziny. Większość z nich już czeka pięknie zapakowana w szafie.. Kartki świąteczne już zaadresowane.. Ale to nie koniec! Bo wczoraj kupiliśmy z mężem już choinkę!! Długo na swoją kolej nie czekała.. tylko do powrotu córci z przedszkola :) Choinka ubrana, okna udekorowane kolorowymi lampkami.. Czas na świąteczne menu!! I o tym będzie mój dzisiejszy post. Zapraszam do zapoznania się z norweską tradycją odnośnie stołu świątecznego..
Na świątecznym stole w Norwegii honorowe miejsce zajmują trzy potrawy mięsne. Tradycyjnym daniem jest Pinnekjøtt, czyli solone, suszone żeberka jagnięce. Podaje się je z purée z ziemniaków i brukwi.
 
 
Tak właśnie wygląda Ribbe, często podawane jest z sosem z suszonymi śliwkami.
A tutaj Ribbe zaserwowane z kiszoną i czerwoną kapustą.
 
Drugim najbardziej znanym jest Ribbe, czyli pieczony boczek wieprzowy z żeberkami, który serwuje się z kiszoną kapustą. Skóra boczku jest ponacinana na całej wielkości na ukos tworząc kratkę i najbardziej smakuje jak jest dobrze zrumieniona! A tuż obok tych specjałów, nie może zabraknąć pieczonego indyka i różnych rodzajów śledzi, marynowane, w pomidorach i musztardzie.

Zarówno Pinnekjøtt, jak i Ribbe miałam okazję już spróbować :) W przypadku jagnięciny muszę przyznać, że jest to potrawa baaaaardzo słona ale ma ciekawy smak a Ribbe jest po prostu wyśmienite!! W tym roku Święta spędze razem z moją rodzinką tutaj w Norwegii i na pewno na naszym stole nie zabraknie ani Ribbe ani Pinnekjøtt!!
 
A to jest właśnie Pinnekjøtt.


Pinnekjøtt z puree ziemniaczanym.
 
 
Potrawy Świąteczne już serwowane są w hotelach i restauracjach, a w sklepach można kupić świeże lub przyrządzone, i tak za kilogram świeżego Ribbe zapłacimy w sklepie około 80 koron, za wędzony lub świeży Pinnekjøtt – około 220 koron za kilogram.

To na tyle o Świątecznym stole w Norwegii. A o tym przeczytacie wkrótce:

Zima w Norwegii część II, o lotniskach norweskich, pierwsze słówka potrzebne dzieciom do komunikacji w przedszkolu, będzie też o tym za co Polacy kochają Norwegię oraz obiecany cennik z norweskich supermarketów. Dodam też pare zdjęć do zakładki Galeria. Zatem proszę czekajcie cierpliwie :)
 
 

niedziela, 18 listopada 2012

Gdzie na zakupy w Norwegii ??

Witajcie Kochani!

Dokładnie wczoraj wieczorem otrzymałam maila z zapytaniem, które można streścić właściwie w jednym pytaniu, stanowiącym tytuł posta, a mianowicie "Gdzie na zakupy w Norwegii". Jakiś czas temu pisałam gdzie można zaopatrzyć się w niezbędne ubrania potrzebne dzieciom do przedszkola, a mail, który otrzymałam (i za który serdecznie dziękuję) dotyczył pytań odnośnie zakupów czysto spożywczych. Bardzo chętnie odpowiadam na maila w postaci niniejszego posta :) Niniejszym zachęcam Was moi Drodzy Czytelnicy do pisania w razie jakichkolwiek pytań, zapewniam, że z chęcią odpowiem na każdego maila! Mój adres mailowy, założony specjalnie na potrzeby bloga, znajdziecie w zakładce "Kontakt" :)  

Ale do sedna...

Wszem i wobec słyszy się, że Norwegia to drogi kraj, a Oslo zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem najdroższej stolicy. Poniekąd to prawda, ale według mnie jedynie z perspektywy turysty, gdyż mieszkając i pracując w Norwegii za tutejsze pieniądze, sytuacja wcale nie wygląda tak drastycznie! Ponadto, tak jak w każdym sklepie i w każdym kraju, możemy znaleźć produkty droższe i tańsze.
 
Produkty First Price
Do zaopatrywania się w produkty codziennego użytku oraz produkty spożywcze, polecałabym następujące markety: Kiwi Minipris, Rimi, oraz znany również w Polsce - sklep Rema 1000. Są to najtańsze sklepy w Norwegii. W każdym z tych sklepów, można znaleźć produkty marki First Price. Jest to marka norweska, która produkuje produkty o wiele niższych cenach niż przeciętne i produkty First Price są dostępne w większości sklepów spożywczych. Dla przykładu podam cenę chleba, który normalnie kosztuje od ok. 25 koron wzywż a chleb marki First Price kosztuje 7 koron!.Przyznacie chyba, że różnica jest kolosalna!! W jednym z najbliższych postów postaram się podać więcej cen produktów, włączając ceny produktów z First Price.
 
Szukajcie tańszych produktów z tym znaczkiem!
 
                     
Poza tym, w sklepach istnieją również produkty marki, tak jak w Polsce w sklepie Biedronka, produkt Biedronka czy w Tesco - produkt Tesco. Niemniej jednak, w tych przypadkach często niższa cena wiąże się ze słabszą jakością produktu. W przypadku produktów First Price, mogę powiedzieć, że herbata marki First Price, czyli najtańsza herbata w Norwegii smakuje mniej więcej jak Lipton, który w Polsce do najtańszych nie należy..
 
Oto logo opisanych przeze mnie sklepów i ich wnętrza:
 




 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Także nie obawiajcie się wysokich cen, bo przyjeżdżając do Norwegii przekonacie się, że naprawdę nie taki diabeł straszny jak go malują.. Pozdrawiam gorąco i obiecuję pisać częściej!! Dobrej nocy :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Wóz strażacki w przedszkolu norweskim

Wiem.. wiem.. dawno tu nie zaglądałam, wynika to z braku czasu, gdyż ostatnio dużo pracowałam, a poza pracą wiadomo, że trzeba też znaleźć czas dla rodziny i chwilkę też na odpoczynek..
 
Mieliśmy ostatnio wielkie wydarzenie znów w przedszkolu. Otóż wizyta strażaków. Przebieg tejże wizyty nie wyglądał tak jakie wyobrażenie mają polscy rodzice.. mianowicie, że dzieciaki popatrzą na wóz strażacki a strażacy opowiedzą trochę o swojej pracy. W Norwegii, dzieci mogą doświadczyć odrobinę tego w rzeczywistości. Już o wszystkim opowiadam..
 
A więc jakiś czas wcześniej dzieciaczki przygotowywały się do wizyty strażaków, ucząc się piosenki
 
"Jeg er en liten brannmann

og det er ikke tull.

For om jeg ser det brenner

så slår jeg 1-1-0.

Først sier jeg mitt navn

og forteller hvor jeg bor

Ja - det vet jeg at jeg skal

for nå er jeg blitt så stor."
 
dzięki której zapamiętały też poprzez powtarzanie numer alarmowy na straż pożarną czyli 110. Przy okazji dodam, że zdumiewa mnie to z jaką łatwością nasza córka uczy się piosenek norweskich (zwłaszcza, że będąc w Polsce nie łatwo jej to przychodziło pomimo, że w wieku 3 lat kiedy zaczęła uczęszczać do przedszkola bardzo płynnie już mówiła w ojczystym języku..).
 
Podczas wizyty strażaków, dzieci usłyszały ostrzegawczy alarm pożarowy i musiały się szybko ewakuować z przedszkola (przedtem pani nas o tym informowała - informacja ta, pojawiła się również na tygodniowym planie, który zawsze z dwudniowym wyprzedzeniem otrzymujemy na maila. Nas panie upomniały dodatkowo, żeby przypomnieć córce, że musi chodzić w ciapkach w przedszkolu! Bo jak będzie alarm - nie będzie miała czasu ich włożyć! Tak.. tak.. ja już się przyzwyczaiłam (jakiś czas temu mieliśmy fotografa w przedszkolu i dzieciaki były fotografowane na tle malowniczych jesiennych kolorowych liści, siedząc np. na kamieniu - w przypadku niektórych dzieciaków, postrojonych w sukienki - pozowały w krótkich rękawkach na dworze;)) , jest jesień ale to nieistotne, ważne, żeby ewakuacja była realna i dzieci wiedziały, że muszą jak najszybciej wyjść z przedszkola, nie miałoby to w sumie sensu gdyby usłyszawszy alarm, dzieci zaczęły wkładać swoje kombinezony.. Z czym wiadomo trochę schodzi..
 
Ale prawdziwa atrakcja i realność miała dopiero nadejść! Otóż maluchy same gasiły ogień !!! - nasza córcia gorąco to potem komentowała babci przez telefon: "Trzymałam taką wielką sikawę sama i gasiłam ogień!" Przyznacie, chyba, że wrażenia niezapomniane!! Wszystkie wydarzenia i wiele zwykłych dni w przedszkolu panie dokumentują zdjęciami i filmami, które później rodzice oglądają na spotkaniach rodziców lub innych impezach przedszkolnych.
 
Zdarza się, że niedowierzam czasami, że dzieci tutaj w norweskich przedszkolach, robią różne wydawałoby się nieraz ekstremalne rzeczy (koleżanka opowiadała mi, że w przedszkolu jej syna - przed świętami dzieci wybrały się same po choinki do lasu!), ale z drugiej strony nie mogę się nawierzyć jak chętnie nasza córcia chodzi do tego przedszkola i jak wiadomo, wszystko ma swoją drugą stronę. Takie wydarzenia, w których dzieci uczestniczą tak na sto procent, na pewno zostaną zapamiętane przez nie, są wielką frajdą i rzeczywiście uczą, pokazując jak naprawdę wszystko się odbywa, pozwalając dzieciom doświadczyć czegoś na własnej skórze. Podobnie rzecz ma się z kolejnym tematem, z którym zmierza się teraz nasza córcia w przedszkolu, a mianowicie ciałem ludzkim, w którym uwzględnione są również narządy intymne..! o tym oczywiście, jak i o innych, wszystkich informacjach co będą dzieci robiły, jak już wspominałam, dowiadujemy się z  cotygodniowych planów. Ja osobiście jak najbardziej to wszystko popieram! Tę otwartość, brak niepotrzebnego zażenowania i pokazywania wszystkiego takim jakim naprawdę jest. Uważam, że pozwoli to wszystko uniknąć wielu niefortunnym sytuacjom.
 
 

środa, 24 października 2012

Obchodzimy FN-dagen w przedszkolu

Dzisiaj oprócz imienin mojego męża, razem z córką świętowałam FN-dagen w przedszkolu. FN – to Dzień Narodów Zjednoczonych, święto bardzo ważne tu, w Norwegii. Obchodzony dzisiaj, tj. 24 października, Dzień Narodów Zjednoczonych jest częścią tygodnia ONZ, który trwa od 20-26.10. W Norwegii podejmowane jest szereg działań właśnie tego dnia, poprzez dostarczanie informacji na temat działalności ONZ, dzięki czemu w szkołach i innych instytucjach organizowane są akcje np na rzecz dzieci. Nasze przedszkole wspiera akurat dzieci z Afryki. Mieszkając w Oslo, możecie być pewni, że Wasze pociechy trafią do przedszkola multikulturowego, zarówno dzieciaki, jak i opiekunowie pochodzą z różnych stron świata. W Dniu Narodów Zjednoczonych, jest taka tradycja w przedszkolach, że wszyscy rodzice przygotowywują tradycyjne potrawy z rodzimego kraju. Ja zrobiłam prowizoryczny bigos oczywiście! Prowizoryczny bo z produktów norweskich – kiszona kapusta tutaj ma bardzo słodki smak, sytuację uratowała kiełbaska z Polski, którą przy wizycie przywiozła mi siostra! Tutaj jedyną „kiełbasą” jest parówka.. ;)
W związku z FN-dagen, w naszym przedszkolu dzieciaki robili projekt, poznawali życie dzieci w Afryce. Specjalnie na tę okazję, sami robili lalki przedstawiające chłopca z Afryki, którego poznawali oglądając filmy, słuchając bajek. Dzisiaj nie tylko kosztowałyśmy potraw z różnych stron świata, ale i pomagaliśmy dzieciom, kupując zabawki z Afryki. Nasza córcia wybrała sobie ołówek z żyrafką, skakankę i bransoletkę, kupiłam też oczywiście lalkę wykonaną przez naszą pocieszkę i pyszne ciasto czekoladowe, które również przygotowane było specjalnie na tę okazję i było do kupienia.
Osobiście, jak najbardziej popieram takie akcje, moja córka jest bardzo wrażliwą osóbką i bardzo była przejęta, że pomaga tym dzieciom, bardzo przezywała wszystko o czym się uczyła w przedszkolu, relacjonowała nam wszystko i opowiadała nam tak jakbyśmy mieli usłyszeć te rzeczy poraz pierwszy w życiu. Czuliśmy, że bardzo przeżywa i jest zaangażowała, swoje opowiadanie rozpoczęła od słów: „Afryka to bardzo smutny kraj bo dzieci nie mają tam nawet bucików..” Aż łezka kręci się w oku.. Czasami człowiek nie docenia tego co ma..
 

poniedziałek, 15 października 2012

Zima w Norwegii

Witajcie :) Niezmiernie mi miło, że Czytelników przybywa na moim blogu :) Wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam!
Dzisiaj napiszę parę słów o nadchodzącej już wielkimi krokami norweskiej zimie.. Dokładnie wczoraj, czyli 14 października rozpoczęła się kalendarzowa zima w Norwegii. I punktualnie zgodnie z datą w kalendarzu dała o sobie znać pierwszym śniegiem! Co prawda był to śnieg razem z deszczem i temperatury jeszcze dodatnie więc od razu się rozpuścił. W Norwegii, troszkę inaczej niż w Polsce, Norwedzy bardzo już wyczekują zimy i śniegu. Na klatkach schodowych czeka już dużo odkurzonych sprzętów do sportów zimowych. Razem z mężem zakupilismy już też pierwszy sprzęt :D - sanki dla naszej córci, która już też nie może się doczekać, kiedy na nich pozjeżdża. Przy okazji dodam, że przedszkola również są już wyposażone w sanki i teren, który spotkamy w Oslo, też bardzo ku temu sprzyja, ponieważ jest bardzo dużo górek, pagórków.. na pewno w podwórku każdego przedszkola znajduje się jakaś górka. Górki mają tu też inne zastosowanie - ustawia się na nich zjeżdżalnie dla dzieci - sami przyznacie chyba, że to bardzo pomysłowe??
Najbliższe dni zapowiadają się naprawdę deszczowo i chłodno. Wygląda to trochę tak jak listopad w Polsce, tylko taki "typowy" listopad, niskie temperatury, duuuuużo deszczu, który pada cały dzień, zimny wiatr.. Najdokładniejszy serwis pogodowy w Norwegii to http://www.yr.no/ - tutaj możecie sprawdzić jaka będzie pogoda godzina po godzinie, temperatura oraz ilość opadów.
Najgorsze miesiące, gdzie trzyma mocny mróz około 20-25 stopniowy to przełom stycznia i lutego, a więc wszystko jeszcze przede mną! ;) Pogoda w Norwegii, ze względu na położenie, oczywiście diametralnie potrafi się różnić, w zależności czy mamy na myśli, północ, południe, wschód czy zachód.. Ja piszę, o pogodzie na południowym wschodzie, a dokładnie o pogodzie jaka jest tu gdzie obecnie mieszkam, czyli w Oslo. O zimie na pewno będę jeszcze pisać! Między innymi w przedszkolu, szykuje się wiele atrakcji w tej właśnie białej porze roku.. Na pewno też zamieszczę sporo zdjęć o tematyce "Oslo zimową porą.. " A póki co, zapraszam do obejrzenia zdjęcia, znalezionego w sieci, które przedstawia w dużej mierze widok z mojego okna.. Tak! Właśnie ten widok codziennie wieczorem cieszy moje oko, gdy już zapada zmrok.. Oslo lśni i błyszczy.. Nie zamieniłabym póki co tego widoku na żaden inny, bo ciągle nie może mi się znudzić...
 
 
 
A tymczasem.. na dworze ciągle pada.. Dobranoc!
 
 

sobota, 6 października 2012

Kosmetyki dla dzieci - krem na zimę - Norwegia

Tak jak już wspomniałam dzisiaj zajmę się tematem kosmetyków dla dzieci. Tak jak każdy kraj, i Norwegia ma swoją najpopularniejszą linię kosmetyków dla maluchów. W Polsce najpopularniejsza i wiodąca marka to Nivea Baby, w Niemczech większość uważa markę Penaten za godną polecenia. W Norwegii zaś, taką linią są kosmetyki marki Natusan Baby. Firma ma w swojej ofercie wszelkie kosmetyki do pielęgnacji ciała bobasa, tak jak i wcześniej wymienione odpowiedniki w innych krajach.
 
Moja córeczka jest już w wieku przedszkolnym, i niestety muszę przyznać, że w Norwegii generalnie jest niewielki wybór odnośnie kosmetyków, zwłaszcza dla starszych dzieci, w porównaniu z asortymentem, jaki znajdziemy w polskich sklepach i drogeriach. Niemniej jednak, o ile przy wyborze szamponu czy płynu do kąpieli decyduje kwestia indywidualnego wyboru i dostępności, o tyle najważniejsza sprawa to wybór odpowiedniego kremu na zimę! Norweska zima wcale nie jest taka zła, jak ją malują, rzecz w tym, że w Norwegii dzieci spędzają bardzo dużo czasu na dworze, również w zimę. Akurat w naszym przedszkolu maksymalną najniższą temperaturą do zabaw i spacerów na zewnątrz jest -10 stopni C. Przy takiej temperaturze u mojej córci zawsze po paru pierwszych minutach (np. w drodze z domu do auta), poliki już robiły się wręcz bordowe, używałam wtedy Kremu na każdą pogodę Nivea Baby. Narazie nawet nie chcę myśleć co będzie, gdy przy takiej temperaturze moja mała będzie pare godzin szaleć na sankach! Dlatego tak ważny jest dobry krem na zimę i mróz. To żadne odkrycie i każda mama o tym wie, że najlepszy krem na zimę to krem tłusty i koniecznie bez zawartości wody, która nawilżając marznie, uszkadzając komórki skóry.
 
Gdzieś kiedyś w internecie przeczytałam poradę jak sprawdzić czy krem na zimę będzie rzeczywiście chronił naszą skórę. Ktoś zalecał włożenie kremu na noc do zamrażarki w celu upewnienia się czy w sytuacji zetknięcia się z mrozem, krem nie zamarznie, nie rozwarstwi się, co w kontakcie z naszą skórą, doprowadziłoby do jej uszkodzenia. Szczerze? Nie próbowałam jeszcze ale może warto by przetestować? Próbował ktoś?
 
Oczywistym jest, że skóra naszego dziecka jest delikatniejsza i potrzebuje mocniejszej ochrony. Zajmując się poszukiwaniem wiedzy na temat najlepszego kremu na zimę, podpytałam koleżankę mieszkającą już dłuższy czas w Norwegii, przeszperałam oczywiście internet, podpytałam inne mamy i panie w przedszkolu. Wszyscy jednogłośnie polecili Kuldekrem Dermica, który właśnie nie zawiera wody. Jest dostępny tylko w aptece i kosztuje niecałe 100 koron za 75 ml.
Krem zawiera wosk pszczeli, który chroni skórę zarówno przed zimnem, jak i wysuszeniem. Co ważne, nie zawiera wody ani substancji uczulacjących takich jak zapach czy konserwanty. A zatem.. czas do apteki!!!