wtorek, 29 stycznia 2013

Czy w Norwegii rzeczywiście jest drogo?

O cenach produktów spożywczych już coś nie bądź pisałam. Czas na inne rzeczy i zmierzenie się z tematem czy rzeczywiście życie w Norwegii jest aż tak drogie, jak to jest wszem i wobec ogłaszane. Oslo, uważane jest za jedną z najdroższych stolic świata. I faktycznie, nią jest, patrząc z perspektywy turysty. Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się z punktu widzenia osoby, która w Oslo żyje za pieniądze tutaj zarobione. Dla zilustrowania tematu i dania Wam możliwości lepszego wyobrażenia sobie zjawiska, zobrazuję je na przykładzie cen, tym razem za artykuły gospodarstwa domowego i cen ubrań.
 
Produkt
Polska PLN
Norwegia NOK
Telewizor LED Philips 50’’
6,500
1,400
1,300
1,300
6,000
3,500
4,500
3,500
Pralka Electrolux poj.ok  6kg, ok.1300 obr/min.
Przeciętna kuchenka elektryczna z piekarnikiem, 4 palniki ceramiczne
Lodówka Whirlpool wys. 187cm
Suma:
10,500
17,500

I teraz.. do czego zmierzam.. Wyobraźcie sobie, że przeciętna miesięczna wypłata w Norwegii to około 25,000 NOK już po odliczeniu podatku (w podatku jest już opłacenie składek na ubezpieczenie, emeryturę.. itd). Przeciętny Polak po odliczeniu składek Zusowskich, ubezpieczenia zdrowotnego, podatku, netto zarobi około 1,800 PLN.. Co z tego wynika? Otóż, nic innego jak to co na podstawie powyższej tabelki, możecie stwierdzić, że w Norwegii za miesięczną wypłatę można kupić wszystkie podstawowe urządzenia RTV/AGD, kiedy w Polsce ledwo wystarczy na jedną rzecz. Wiadomo, że nikt nie wyda całej wypłaty, bo za co opłacić całą resztę..? W grę wchodzą tylko raty. I proszę porównajcie sobię jak rzecz ma się cenowo w stosunku do zarobionej kwoty. Dodajmy do tego jeszcze bardzo ważny fakt, a mianowicie liczba godzin pracy, która w Norwegii średnio wynosi 7,5 h i jest to sumiennie przestrzegane. Jak sprawa wygląda w Polsce? Nie będę komentować, ponieważ to co jest prawnie ustalone daleko odbiega od tego co w rzeczywistości jest w praktyce.
A jak sprawa wygląda z cenami ubrań w sklepie? Otóż, "przeliczając" (chociaż nie powinno się w ten sposób do tego podchodzić, co powyżej przedstawiłam), ale podam taki przykład: za spodnie dżinsowe w markowym sklepie w Norwegii zapłacimy około 400 NOK, przeliczając to ok. 200 PLN, czy nie takie ceny mamy w markowych polskich sklepach?
Ale tak czy inaczej, aby oszacować i porównać dwa kraje, aby stwierdzić, który jest droższy, należy wziąć pod uwagę siłę nabywczą pieniądza, czyli ile można kupić za przeciętną wypłatę w danych porównywanych ze sobą krajach. Więc, zestawmy sobie siłę nabywczą korony norweskiej z siłą nabywczą złotówki. Weźmy jeszcze raz podane przeze mnie średnie wypłaty miesięczne netto i tak przeciętna polska pensja po odjęciu cen za mieszkanie i opłaty, zostaje około 600 zł.. Po odjęciu opłat mieszkaniowych z przeciętnej norweskiej wypłaty zostaje około 12,000 kr. Dla przykładu podam litr mleka, za który w Polsce zapłacimy około 2,50 zł, w Norwegii około 15 kr za litr. Co z tego wynika? Przeciętny Polak może sobie powolić na zakup 240 litrów mleka, przeciętny Norweg kupi aż 4 razy więcej! Weźmy inny produkt, paczkę papierosów, gdzie ceny znacznie się różnią niż w przypadku mleka i wyglądają następująco: 10 PLN i 100 NOK, i tak przeciętnego Polaka stać na 60 paczek, a przeciętny Norweg i tak kupi drugie tyle, czyli 120 paczek.
Z każdym kolejnym przykładem sytuacja wygląda tak samo..
Nadal uważacie, że w Norwegii jest drogo?? Czy może jednak Polska jest droższym krajem??
Zastanawialiście się też, dlaczego średnia krajowa jest taka wysoka w Polsce? No cóż, biorąc pod uwagę przeciętną pensję np. nauczyciela i np. ogromne diety poselskie, średnia wychodzi jaka wychodzi..



Off-topic
Uff.. przebrnęliśmy przez ciężki temat, ale chciałam, musiałam Wam to uświadomić. Więc przejdźmy do lekkich i przyjemnych tematów.. Już niedługo w Norwegii będzie obchodzony Dzień Matki, o czym jeszcze napiszę w odrębnym poście. Ale myśląc o tym dniu, na myśl przyszła mi piosenka, którą chciałam Wam dedykować, bez względu na to czy już jesteście matkami, czy dopiero nimi zostaniecie. :) Posłuchajcie:



16 komentarzy:

  1. Można twierdzić, że w Norwegii ceny są wyższe niż u nas, ale własnie trzeba pamiętać o tym ile my zarabiamy a ile oni. Pamiętam jak nam kiedyś na wykładzie pani wspomniała, że warto jechać do Norwegii choćby na jeden dzień na promocje ubrań, bo tam są prawdziwe promocje i można dużo kupić niż u nas :)

    A tak jeszcze spytam, bo wiem, że obecnie w Tromsø odbywa się Nordlysfestivalen (trochę pisałam o tym u siebie na blogu, ale raczej pod kątem nowych słówek)i moje pytanie, czy w Norwegii jakos się to nagłaśnia, np. telewizja, prasa etc.? Wiem, że jest coś w stylu spotu reklamowego, choć to bardziej krótkie pokazanie daty festiwalu niż ukazanie co tam się dzieje. A może to jest tak oczywiste, że nie trzeba tego bardziej przedstawiać. Byłabym wdzięczna za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.. o przecenach to rzeczywiście już zdążyłam się przekonać.. Bo są mega przeceny, np. spodenki kosztujące 200 kr kupiłam za 20 kr.. A co do festiwalu, to niestety pierwszy raz słyszę, że takowy się odbywa. Mieszkam w Oslo i ślędzę jedynie VG i nic nigdy nie słyszałam.. żadnych plakatów na mieście ani w T-banie..

      Usuń
    2. To ja Wam podam ekstremalny przykład polskiego spojrzenia na ceny. Polak ( w większości, bo są i inni- Wy jak mniemam )patrzy na cenę NOK i liczy po kursie, ile wyjdzie w PLN, jak cena w NO wychodzi ponad 2razy... to nie kupię... bo drogo. Wszyscy w sklepie lecieli po chleb za 4-5NOK (wtedy wata była po 5, "ciemny" po 4 - potem podnieśli o 1NOK, po ile teraz nie wiem), "żarli" po jednym /minimum/ bochnie dziennie (obiad jedli normalnie, inaczej zjedliby dwa bochny)ja kupowałem ten po 16-18 NOK, więc starczał na 2-3 dni (tylko nie patrzyłem, że jest droższy od polskiego 4-ry razy)... margaryna oczywiście "firstprice", bo "brelett" za drogi. Teraz ten ekstremalny przypadek... początkowo woziliśmy jedzenie z PL (również ryż) nie wiem ile kosztował w 2008 w PL 3zł??kg. W NO 28NOK 2kg (po tamtym kursie 12-14zł/2kg. Ryż nam się skończył, została kasza, zawsze w piątek łosoś i ryż, no ale się skończył, komenda ''jemy z kaszą'', na mój protest słyszę "ryż jest drogi" dopiero moje KILKAKROTNE wyjaśnienia, że 200gr ryżu (ja jadłem 100 oni "żarli" więcej) to 1,40PLN ich przekonało. Wcześniej cena była zaporowa... Tego, że w PL za godzinę roboty mieli 3-4kg ryżu a w NO za godzinę mieli 6-7kg to nieważne.... ważne, ile przywiozę do PL

      Usuń
    3. Dokładnie tak.. Niemniej jednak, myślę, że trzeba rzeczywiście zamieszkać w Norwegii, wtedy szybciutko przestaje się przeliczać, nawet gubi się ten przelicznik, zapomina kompletnie o złotówkach... A fakt, jest faktem, że za NOK można sobie pozwolić na o wiele wiele więcej niż PLN..

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy artykuł i przyjemnie się ciebie czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Mam nadzieję, że więcej takich artykułów będzie :)

      Usuń
  3. Kinga, nic dodać nic ująć do Twojego postu. A powiedz mi proszę, czy ubrania w Norwegii nadal są lepszej jakości i jest lepszy wybór niż w Polsce? Doskonale pamiętam mój zachwyt w 2000 czy 2001 roku kiedy to pokupowałam sobie mnóstwo ciuchów w H&M, Cubus i Adelsten za jakieś śmieszne ceny na wyprzedaży. Wróciłam do Polski i akurat otworzyli Centrum Handlowe Klif w Gdyni. Strasznie się ucieszyłam widząc, że i te marki zawitały do Polski. Niestety zrzedła mi mina widząc ceny i jakość. Niby to samo, a jednak...;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj.. są naprawdę dobrej jakości, marki Cubus i H&M są moimi ulubionymi :) W okresach wyprzedaży ubrania można kupić za grosze.. Naprawdę.. teraz jest ogromna wyprzedaż zimowa i ja obkupiłam się naprawdę, markowe ubrania, płaszcze, buty, marynarki, sukienki z cen 350 kr na 100 kr, mnóstwo ubranek dla córci z cen 250 na 75 kr. Nie wspomnę o outletach, gdzie w outlecie ubrania np. marki Cubus, które są normalne bez wad fabrycznych, z nowych obowiązujących kolekcji, a ceny są wręcz nie do uwierzenia - 30 kr bluzki, 75 kr dżinsy, bielizna 10 kr, swetry 50 kr.

      Usuń
    2. A i nawet przypomniało mi się jak w jednym z outletów męskie swetry takie grube jak kurtki na suwak kosztujące 1000 kr były przecenione na 300 kr... Pamiętam jak w polskim outlecie po cenach zorientowałam się, że są takie same jak w sklepach.. Poza tym w H&M w Polsce za 3 szt ubrań zawsze musiałam wydać przynajmniej 250 zł.. Tataj za 500 koron mam pełną torbę.. dla małej..

      Usuń
  4. i to właśnie jest dla mnie wielką zagadką Poliszynela...jak w kraju, gdzie zarobki przedstawiają się jak przedstawiają ceny są tak wysokie i niewspółmierne do jakości:/

    OdpowiedzUsuń
  5. strasznie wam zazdroszcze ze juz udalo wam sie zaczeopic w NO, bo patrzac z mojej perspektywy przeraza mnie fakt ze polakow jest tam juz tak duzo i chetnych do wyjazdu drugie tyle , ze kiedy za rok skoncze szkole sznase na znalezienie tam swojego kąta beda prawie zadne

    OdpowiedzUsuń
  6. To znowu ja ;)
    Pozwolę sobie trzy grosze wrzucić tak na temat tych cen w PL i już nawet nie w Norwegii, ale ogólnie w EU np. Hiszpania czy Niemcy. Na wstępie powiem że zachowałem się typowo i rzuciłem w/w porównanie cenowe z Norwegii na PLN i kurde przy stanie kurs ca 0.5 wyszło... 8750 PLN??? czyli z prostych kalkulacji wyszło, że nie dosyć, że za naszą średnią (wiadomo, że nie tą co jest podawana oficjalnie tylko dużo niższą) nie kupimy generalnie za wiele z w/w produktów, a jak już byśmy chcieli wszystko... :) to prawie 1800 PLN drożej niż w Norwegii i teraz pytanie... To czy ta Norwegia jest na prawdę aż tak droga? nie, to my żałosne pensje mamy.
    A teraz inne kraje EU. Z Hiszpanią mam doskonałe porównanie, miałem okazję tam żyć, nawet popracować, turystycznie się poprzemieszczać wszerz i wzdłuż i za każdym razem doznawałem szoku. Jedzenie w kurortach ichniejszych wypoczynkowych, nie porównywalnie wyższej jakości niż u nas (patrz afera w Kołobrzegu, ale tu akurat chyba wszędzie u nas...) a co za tym idzie, cena obiadu składającego się z dwóch dań do wyboru, do tego deseru, czasem nawet w to dochodzi wino+mineralna słodka woda (pyszności ;) ) do oporu, ale to już nie zawsze... 10-12 euro? podwyższyłem nieco choć ja płaciłem 8-9... teraz wybieramy się nad PL morze i... reszty nie piszę bo znacie ją doskonale. To samo tyczy się ubrań, butów, sportowych ciuszków itd... kupiliśmy sandałki dla małego na lato (jaki wypas był podobno...) w ichniejszym Go-Sport za 19 euro. Te same jak zobaczyłem w PL i już nie Go-Sport to powiedziałem do małżonki... patrz, młody śmiga na bogato hahahaha 250 PLN!!!!
    Kris (nasz przyjaciel z Hiszpanii) będąc w PL zobaczył swoją kurtkę na wystawie sklepu tej samej sieci co w Hiszpanii, droższa jak się okazało o 20 euro :) a PRZECENA było wyrąbane czcionką chyba 90 pogrubione na czerwono :):):). I tak ze wszystkim... Przeciętnie zarabiająca u nich rodzina nie może narzekać na brak kasy na życie, stać ich na jakiś "mały" (ok. 150 mkw) segmencik, jakieś auto przyzwoite itd. wiadomo raty, ale żyją. Mówi się o kryzysie w Hiszpanii, sorry może i jest ok, ale nie był bym tak do końca pewien, bo jakoś nasz przyjaciel oświadczył, że do PL nie wraca za żadne skarby ;)
    No dobra a Niemcy? tak na szybko... proszki tudzież inne takie pomoce do AGD, nasz kolega z pracy od mamy przywozi regularnie, tańsze, jakość o mamo... w końcu pranie białe, doprane... zaś moja kuzynka będąc tu w PL w odwiedzinach u nas postanowiła z chłopakiem wybrać się na mały tur po mieście, sklepach... osłupiała jak weszli do galerii handlowej i w jakimś chyba H&M postanowiła sobie sweterek kupić hehehehe, oświadczyła oddając do przymierzalni, że kupi u siebie w Bonn za max 3/4 tej ceny????
    Świat oszalał? nieeeee :) :) :)
    Co zaś się tyczy do przeliczania przez "naszych", żarcia puszek, ryżu i diabli wiedzą czego jeszcze... kiedyś może bym się z tego i pośmiał, ale teraz szczerze mówiąc widzę jak biednymi ludźmi jesteśmy, jak cierpi nasz Naród, niby śmiesznie wygląda to oszczędzanie "na ryżu", bo jak się tu nie zaśmiać i nie kiwać znacząco głową, ale zobaczcie sami, do czego wielu Polaków jest doprowadzonych, jakie zachowania są w nich wyrobione, chciało by się powiedzieć "Quo Vadis" ? POLSKO...

    REDPOINT

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć, stworzyłem stronę na której można porównać różnice cenową pomiędzy Polską, a Norwegią bardzo dokładnie. (http://feeradar.com/kraj,38533299,50777984,PLN/Polska-Norwegia). Mnie przerażają ceny mieszkań, które są 230% wyższe. Warto zauważyć, że średnie wynagrodzenie obywateli Norweskich jest 352% wyższe niż Polaków. To pozwala im kupować tak drogie produkty.

    Pozdrawiam, Eliasz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Diety poselskie ? Proszę Cię... odprawy notabli pracujących w państwowych spółkach należących do Skarbu Państwa wynoszą setki tysięcy, np odprawa pani Wasiak około 500.000 PLN.
    Były doradca ds wizerunku Tuska pan Igor Ostachowicz dostał posadę w państwowej firmie z wynagrodzeniem
    2.000.000 pln rocznie.
    To jest prawdziwa przyczyna skąd się bierze tak wysoka nominalnie średnia polska pensja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko się zgadza oprócz tej centy telewizora w PL... Gdyby tak było, ludzie by masowo zwozili te philipsy do polski na handel ;) (oczywiście zdaję sobie sprawę że wpis jest sprzed dwóch lat, ale myślę że i wtedy ceny pl/no były porównywalne, podejrzewam że wkradł się błąd, ale mogę się mylić). Obecnie ceny na allegro / komplett.no tego samego modelu to przykładowo 3299 zł / 5990 kr
    Oprócz tego szczegółu - pełna zgoda, po przeprowadzce do Norwegii zarabiam, już bez podatku, około trzykrotnie więcej niż w poprzedniej robocie w Polsce, i jestem w stanie odłożyć 5-6 razy tyle.

    OdpowiedzUsuń
  10. A gdzie w Norwegii sa takie sklepy outletowe?

    OdpowiedzUsuń