wtorek, 22 stycznia 2013

Szkolnictwo w Norwegii

Witajcie!

Mój ostatni post wywołał sporo emocji, ale fajnie jak Wy też włączacie się w "debatę", dyskusję na rzucony przeze mnie temat. Myślę, że stało się tak, ponieważ post Za co Polacy kochają Norwegię był nacechowany subiektywizmem i moimi indywidualnymi zapatrywaniami. Dzisiejszy post będzie już spokojniejszy, ale nie mniej ważny. Pamiętajcie, że zawsze staram się przedstawić rzeczy, tak jak one rzeczywiście wyglądają, pisząc tego bloga nie mam żadnych osobistych korzyści, oczywiście poza wielką przyjemnością, jaką sprawiają mi Odwiedzający, Komentujący.. Czytający...
 
Dzisiaj wprowadzę Was w system szkolnictwa w Norwegii i po krótce opiszę co i jak po kolei. Przede mną jeszcze jeden rok przedszkola i dopiero szkoła, ale temat szkoły jest mi ciut znajomy z pewnych i wiarygodnych źródeł oczywiście! Dlatego dzisiaj opiszę jak to wygląda "technicznie", a jak już sama będę ze szkołą na bieżąco, będę dostarczać Wam informacji z pierwszej ręki, tak jak to teraz ma miejsce z przedszkolem.
 
A więc.. w Norwegii, przedszkole jest dobrowolne, szkoła, rzecz jasna jest już obowiązkowa i wszystkie dzieci są objęte tym obowiązkiem na okres dziesięciu lat. Rok szkolny rozpoczyna się w sierpniu i pierwszą klasę zaczynają dzieci, które zgodnie z aktualnym rokiem kalendarzowym kończą 6 lat (To, co mamy już i w Polsce). Nauczanie podstawowe (Grunnskolen) dzieli się podobnie jak w Polsce na: szkołę podstawową (Barneskole) od 1-7 klasy i gimnazjum (Ungdomsskole) klasy od 8 do 10.
 
Dzieci w klasach od 1-4 mają możliwość z korzystania z tzw. leksehjelp, czyli pomocy w nauce i jest to oczywiście dobrowolne. Dla dzieci tych klas istnieje również możliwość świetlicy szkolnej w godzinach przed jak i po lekcjach, w czasie kiedy rodzice są w pracy. I o ile nauka w szkole jest bezpłatna, za świetlicę trzeba pokryć wydatki. Świetlica oferuje dzieciom zajęcia kulturalno-sportowe w formie zabawy. W Norwegii, szkoła również zapewnia wszelkie materiały dydaktyczne i przybory. Czyli nie płacimy za żadne książki, zeszyty, długopisy.. itd. Wszystkie te rzeczy dzieci otrzymują bezpłatnie ze szkoły.
 
Należy pamiętać, że w Norwegii, w odróżnieniu do innych krajów, współpraca szkoła-dom jest bardzo ścisła. Wywiadówki odbywają się przeważnie dwa razy do roku ale obecność na nich jest obowiązkowa. W przypadku wszelkich kontaktów z opiekunami czy w szkole czy w przedszkolu, sprawę należy potraktować jako priorytet, pracodawcy są również tego świadomi i na zlecenie opiekuna, chętnie wypisują zwolnienia na spotkanie z rodzicami. Poza zwykłymi wywiadówkami, rodzice, również przeważnie dwa razy do roku są zapraszani na indywidualne rozmowy z wychowawcami. Na takich spotkaniach omawiane są oczywiście postępy w nauce jak i zachowanie dziecka, rodzic również jest obligowany do wyrażenia swojego zdania na temat rozwoju dziecka. W naszym przedszkolu, już uczestniczyliśmy w podobnych spotkaniach, tzw foreldrekaffe (spotkanie przy kawie) oraz na indywidualnych. W przypadku gdy czujecie, że potrzebna będzie pomoc tłumacza, należy powiadomić wychowawcę wcześniej. (Niestety nie wiem jak to się dokładnie odbywa i jak jest z odpłatnością, bo nigdy nie korzystaliśmy). Ale podkreślę jeszcze raz, że w Norwegii kontakt i chęć poznania rodziców jest ogromnie ważna, również dla samych rodziców. Należy często rozmawiać z nauczycielami, wykazywać zainteresowanie sprawami dziecka, uczestniczyć w życiu przedszkola i szkoły. Pamiętajcie, że w przypadkach problemowych, szkoła ma obowiązek poinformowania odpowiednie władze, mam nadzieję, że znane wszystkim Służby Ochrony Praw Dziecka. Należy być świadomym istnienia, zarówno jak i sposobów działania tej organizacji i stosować się do panujących norm, aby uniknąć jakiejkolwiek ingerencji z jej strony.
 
Szkoła średnia (Videregående skole) jest dobrowolna i również jest bezpłatna. Trwa trzy lata i za zadanie ma przygotować uczniów do studiów wyższych (Studiekompetanse); lub dać szkolenie w konkretnym zawodzie (Yrkeskompetanse) lub po prostu kompetencje na najniższym poziomie, czyli ukończenie szkoły średniej. Każdy z wymienionych rodzajów kształcenia ma własny tok i prawo do niego nabywa się na podstawie konkursu świadectw. Aby otrzymać możliwość starania się o miejsce na wyższej uczelni lub uniwersytecie, trzeba wybrać studiekompetanse (czyli ukończyć to przygotowanie do studiów w ramach szkoły średniej). Samo kształcenie zawodowe w ramach szkoły średniej nie daje podstawy do starania się o miejsce na uniwersytecie, niemniej jednak poprzez odpwiednie kursy można zdobyć studiekompetanse i iść na studnia (kolejne 2 lata).
 
No i dobrnęliśmy do Szkolnictwa wyższego (Høyere utdanning). Norwegia posiada razem 47 uniwersytetów i szkół wyższych (w tym 7 uniwersytetów, reszta to szkoły wyższe i specjalistyczne szkoły wyższe), a wymieniona liczba odnosi się do jednostek państwowych, oprócz których w Norwegii istnieje jeszcze szereg prywatnych uczelni. Nauka na studiach wyższych wiąże się już z kosztami, ale prawdę mówiąc, znikomymi. Studenci są zobowiązani do uiszczenia opłaty semestralnej, która rzadko przekracza wartość 500 koron. Nabór do szkół wyższych nosi nazwę Samordna opptak i na stronie internetowej www.samordnaopptak.no znajdziecie 1315 dostępnych kierunków, na których przyjęcie możecie się ubiegać.
Osoby, które posiadają wykształcenie z Polski, mogą na stronie www.nokut.no sprawdzić, czy rodzaj ich wykształcenia pozwala na kontynuację studiów w Norwegii, a także czy wykształcenie z kraju rodzinnego jest na liście GSU (Generell studiekompetanse for utenlandske søkere), czyli dla zagranicznych kandydatów. Instutucja NOKUT zajmuje się właśnie uznawazniem wykształcenia z kraju rodzinnego, którego możemy potrzebować do rozpoczęcia pracy na terenie Norwegii, w konkretnym, wyuczonym zawodzie. Cały proces trwa około pół roku w tej chwili, niemniej jednak nie zrażajcie się, gdyż w chwili złożenia podania o uznanie wykształcenia, od ręki zostaniecie poinformowani czy takowe uznanie otrzymacie i dostaniecie zaświadczenie, że sprawa uznawania "jest w toku", co jest równoznaczne z uznaniem wykształcenia.
 
I to by było na tyle jeśli chodzi o szkołę i naukę.. A o szczegółach jak już nas to dotknie bezpośrednio ;)
 
 
Off-topic
Wygląda na to, że najmroźniejszym i najbardziej zimowym miesiącem w Norwegii jest styczeń.. Padło akurat na ten "najdłuższy". Pomimo, że zima jeszcze nie dała mi się aż tak bardzo we znaki i te mrozy do -20 st. są do przeżycia, to ja już wyczekuję wiosny.. a Wy?? Jeśli tak, to specjalnie dla Was pierwszy przebiśnieg :)
 
 

12 komentarzy:

  1. O szkołach w Norwegii nie widziałam z byt dużo, gdzieś tam na lekcjach norweskiego mignęło o przedszkolach. Najbardziej zapadło mi w pamięć to, że dzieci w przedszkolu spędzają dużo czasu na powietrzu nawet jak jest wielki mróz, ale mają gdzieś tam taki namiot gdzie mogą się napić, usiąść. Z jednej strony taki szok "kurcze, w zimę też? przy minus 20?!", a z drugiej, że to jednak może być dobre, w jakiś sposób ich hartuje :) Co do wiosny to bardzo by się przydała, bo już zbrzydła mi ta zima :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak.. mimo całego uroku pani Zimie już dziękujemy :) W typowo norweskich przedszkolach, gdzie większość dzieciaków to mali Norwedzy rzeczywiście przedszkolaki wychodzą na taki mróz, na sanki i narty. (Mojej koleżance synkowi raz przymarzł język do siatki ogrodzeniowej, z którą się zderzył po zjechaniu z górki na sankach). W naszym przedszkolu jest granica minus 10 stopni i poniżej tej temperatury dzieci nie wychodzą. Ale fakt faktem dzieci spędzają naprawdę mnóstwo czasu na dworze i naprawdę ma to wpływ na ich odporność. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Przedszkola norweskie nie mają ŻADNEGO programu nauczania. To tylko przechowalnie, w których się karmi i przewija dzieci. Kadra jest niewykształcona, i często wypacza zachowania społeczne dzieci przez złą, lub brak reakcji na różne sytuacje. Dziecka nie uczy się trzymania kredki, rytmiki, angielskiego , żadnych zajęć na koordynację oko- ręka, żadnych zajęć motorycznych, literek NIC. dzieci rosną na wzór norweskich imbecyli, u których nagminne są oznaki niedorozwoju. Człowiek wyedukowany w Norwegii nie przetrwa w żadnym innym kraju na świecie. pisanie tu o pogodzie w czasie wyjścia na dwór jest trochę nie na miejscu. Szkoła jest dalszym ciągiem horroru, o którym nie mam nawet ochoty pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zgadzam się z Tobą moim zdaniem jest sto razy lepiej niz w Polsce, a dzieckiem jeśli ktoś chce żeby uczyło się od najmłodszych lat angielskiego itd (gdzie mało efektywna jest nauka w Polskich przedszkolach ) to powinien się po pracy zająć dzieckiem i cwiczeniami koordynacji, nauka jezyka przez zabawe czy nauka czegokolwiek a nie marudzic i wymagac ale taka Polska mentalnosc oczekuje się od szkoły i przedszkola że za Ciebie dziecko wychowa nauczy itd. To jest rola rodzica !

      Usuń
    2. Popieram powyższą wypowiedź. Anonim podnosi iż wykształcony Norweg nie przetrwa w żadnym innym kraju na świecie??? ciekawe tylko, że Polacy niejednokrotnie "wysoko wykształceni" (narobiło się szkół wyższych prywatnych które poziomem nawet w 1/3 nie dorównują do niektórych uczelni państwowych) nie są zbyt pozytywnie postrzegani, zaś poziom wykształcenia języka obcego zmusza ich do tego, że muszą i tak mocno starać się wprawić w mowie i piśmie już na obczyźnie, bo wprawy i praktyki niejednokrotnie nie mają żadnej, a jakoś dziwnie Norweg potrafi płynnie, wręcz odruchowo przejść z języka Norweskiego na Angielski, nie kalecząc przy tym ani wymowy, ani treści samego zdania.
      Przedszkole właśnie ma za zadanie uczyć poznawania świata przez zabawę, a nie stwarzać ciśnienie dla dziecka... imprezki, akademie, skomplikowane układy taneczne, rewia mody etc... cały obraz imprez w przedszkolu naszej córci, gdzie po kilku godzinach przedstawień kolejnych grup dzieci i same dzieciaki i rodzice są umordowani zaś same panie przedszkolanki zamiast się poświęcać dzieciakom w ich wyedukowaniu, toczą ze sobą regularny wyścig zbrojeń w przedszkolu, co odbija się jedynie na dzieciach. Plastyka, pisanie literek, tańce... ok, ale do tej pory odbywało się to w PL przedszkolu odpłatnie i to nie mało... za przedszkole średnio co miesiąc za dwoje dzieci płaciliśmy prawie 700 PLN, zaś jakość prowadzonych zajęć dodatkowych przez osoby z zewnątrz pozostawia wiele do życzenia!!!
      Teraz nagle ktoś wziął się za edukację w przedszkolu, pogonili "zajęcia dodatkowe" i okazuje się, że na całkiem niezłym poziomie prowadzą te zajęcia dobrze wyedukowane panie przedszkolanki, zaś za przedszkole za jedno dziecko opłata wynosi już 160 mies... można? ano można.

      REDPOINT

      Usuń
    3. wcale sie nie zgadzam z Wypowiedzia anonimowego co do tematu ze nieczego nie ucza w norweskich przedszkolach! to jest totalna bzdura! nie wiem skad taka opinia, strasznie mnie ta opinia zdenerwowala, poniewaz mam 3 letnie dziecko i widze jak duzlo potrafi po 6 mies pobycie!!!

      Usuń
  3. Myślimy dość poważnie z mężem, żeby wyjechać do Norwegii i zacząć wszystko od nowa. Mamy 2 dzieci, 6 lat i 5 miesięcy. Jak to wszystko wygląda w praktyce? Drogie jest tam życie? Nie chcemy jechać żeby się dorobić i wrócić . Jakie są prace dla polaków na początek bez znajomości języka? Łatwo w ogóle jest znaleźć pracę? Jak wyglądają koszty przeciętnego mieszkania wynajmowanego, lub zakupu ziemi / domku? Jak to jest z polskimi dziećmi w szkole? Córa ma 6 lat i nie zna norweskiego. Przez jeszcze kilka miesięcy musiałabym z synkiem być w domku czy na socjal mogę liczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam,mój partner od stycznia a ja jestem od kwietnia ubiegłego roku w norwegii i szczęście miałam duże że od początku miałąm pracę ale to naprawdę szczęsliwy przypadek,niestety nie znając języka na nic innego nie można liczyć jak na "posadę"sprzątaczki...mój partnej chciał takze załątwić pracę dla dorosłej już córki,która biegle posługuje się angielskim i przez rok się nie udało(sama osobiście w wakacje była tu i roznosiła cv i ani najmniejszego odzewu...niestety na domiar złego w listopadzie ub.r.firma norweska w której pracował mój partner ogłosiła upadłość i do obecnej chwili jest bez pracy i widoków żadnych na zmiany w tej kwestii...mamy nadzieję,że wraz z nadejściem wiosny to się zmieni-nie dopuszczamy inne opcji.szukamy także mieszkania,bo obecnie wynajmujemy pokój z łazienką(24m2) i płacimy 4000nok(2000pln) to jest tanio ale dojeżdżam prawie 40km do pracy.mieszkanie;2pokoje,łazienka i kuchnia wahają się między 6000-8000nok (3000-4000pln) to jest cena którą ja jako sprzątaczka jestem opłacić z mojej pensji+dojazdy do pracy+życie-na wypadek gdybyśmy musieli dłużej wyżyć z jednej pensji.w tym roku planujemy ściąnąć córkę,która kończy obecnie gimnazjum i chcemy aby poszła tu do średniej szkoły i szukając w/w szkoły natrafiłam na ten blog...i na Twój wpis.nie wiem nic o szkolnictwie,sama jestem na etapie "rozpoznawania terenu" ale mamy tu znajomych,których ośmioletnie córka chodzi tutaj drugi rok do szkoły podstawowej a wcześniej wiem,że przez rok chodziła do przedszkola i uczyła się języka-tyle czasu wystarczyło aby dziecko mogło ze swoim rocznikiem pójść do szkoły-ma się świetnie i jest zadowolone ;) (jeśli trzeba,mogę dowiedzieć się czegoś więcej ale to już na adres; jadkap@o2.pl pozdrawiam serdecznie i polecam się ;))

      Usuń
  4. NISZA + zero kreatywności (dotyczy budowy) : opracujcie i stwórzcie brygadę techniczną do celów bez wysiłkowego dostarczania materiałów bezpośrednio na stanowisko pracy wraz z wodą i odpływem techniczną /nym, do obsługi wszystkich brygad.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy są tam szkoły dla marynarzy? Dokładniej nawigator. Jeśli tak to na poziomie szkoły średniej, wyższej?

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam, czy uznanie wykształcenia z Polski jest za darmo na nokaut? I czy wszystkie dyplomy muszą być przetłumaczone?

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy jest możliwość uzyskania studiekompetanse jeśli ma się szkole średnia ukończona? Mam słaba maturę a chciałabym tam kiedyś studiować.

    OdpowiedzUsuń