wtorek, 22 października 2013

Wizyta u dentysty


Witajcie!
Tak jak obiecałam, chcę Wam napisać o naszej pierwszej wizycie u dentysty. Przede wszystkim okazało się, że jest dziurka w ząbku córci i trzeba będzie go usunąć lub uzupełnić, ale żeby to zrobić musimy umówić się na kolejną wizytę... Także konkrety dopiero za 2 tygodnie. Póki co czekamy aż opuchlizna dziąsła zejdzie i póki nic nie boli spokojnie czekamy do następnej wizyty. Pani dentystka była bardzo miła, oczywiście zaleciła szczotkowanie 2 razy dziennie z pomocą dorosłego, wspomniała o jedzeniu słodyczy raz na tydzień, co z resztą u nas od dawna jest stosowane. Tak jak i w większości norweskich domów, mamy swoją "słodką sobotę", a kiedy mieszkaliśmy jeszcze w Polsce ten dzień organizowaliśmy zawsze w niedzielę. :) No i nie obyło się od małego przekupstwa czyli na koniec pani doktor odsunęła szufladę pełną mini nagród, z pośród wszystkich błyskotek, nasza córcia zdecydowała się na ... hmm.. "gumowego szkieletorka" :D 
A i tak przy okazji to i ja wylądowałam na fotelu dentystycznym, w celu udostępnienia mamusinych kolanek, żeby dziecko się czuło bezpieczniej :)


4 komentarze:

  1. Najważniejsze, że córka się nie zniechęciła do dentysty. Szkieletorka wybrała pewnie, by móc go wykorzystać na Halloween.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moj synek juz po przeprowadzce (sierpien) trafil na fotel z bolem zeba, ktory byl robiony w polsce(prywatnie), i okazalo sie ze byl zle zrobiony i do usuniecia! Naszczescie to jeszcze mleczak. Ze lzami w oczach dal rade i nagroda tez byla - u nas gumowa pileczka i zepsuty zab w skrzyni skarbow :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż, miłe zaskoczenie, Córcia dała radę, brawa za dzielność!!! nasz synek tyle szczęścia nie miał, ponieważ o dobrego stomatologa dziecięcego, który na "sumieniu" nic nie ma u nas ciężko, ktoś polecił nam centrum stomatologii przy Uniwersytecie Medycznym, tam w ogóle całość pediatryczna itd. Pojechaliśmy, niestety okazało się, że na tzw. dyżurze czy zmianie? jest jeden/jedna lub dwóch lekarzy stomatologów z kwalifikacjami, cała reszta to studenci ćwiczący na maluszkach. Dwie wizyty, nigdy solidnie lekarz nie obejrzał, było tylko "smarowanie" z efektem na czarno ząbków, a że maluch walczył i bał się niemiłosiernie (nie dziwi mnie to wcale) to oprócz ząbków buzia też na czarno, mały wyje, wyrywa się, na nim siedzą dwie trzy przyszłe panie stomatolog, rady dać sobie nie mogą... a pani doktor w najlepsze siedzi sobie przy biureczku i spija kawusię konferując z jakimś panem... czujny nos mojej małżonki natychmiast potwierdził, że to przedstawiciel medyczny... na sali tych foteli chyba z 8, na każdy fotel po dwóch trzech studentów, ogólne larum, płacz itd. BRAWA za wytrwałość dla dzieci i cierpliwość dla rodziców (mi jej za drugim razem brakło, resztę można sobie dopisać...), przyszłość polskiej stomatologii dała z siebie wszystko, zaś osoba której powierzono odpowiedzialną i zaszczytną funkcję szkolenia przyszłych kadr, miała wszystko w...
    Finał tego wszystkiego był taki, że nasz brzdąc dwulatek wylądował w końcu u dobrego stomatologa na prywatnej wizycie, okazało się że ząbki tak mu się zepsuły, że trzeba było usunąć jedynki i dwójki... przy okazji dwa inne podleczyć kolorowymi pląbkami. Niestety cały zabieg musiał się odbyć w narkozie, był przy tym doskonały anestezjolog dziecięcy itd. Maluch był dzielny. Po wyrwaniu okazało się, że na "korzeniach" tych zębów były ropne torbiele które siały po całym organizmie, takie wcześniejsze leczenie zafundowano małemu dziecku w szpitalu. ehhh... mógł bym opisać tu jako przykład wizytę malca w szpitalu po wcześniej opisanym incydencie zdrowotnym w IKEA, ale chyba lepiej nie zaśmiecać wątku. Do czynienia ze służbą zdrowia mamy oboje z żoną na co dzień... szkoda słów.

    Jeszcze raz duże BRAWA dla Małej za dzielność!!!
    REDPOINT

    OdpowiedzUsuń
  4. Najgorzej jeśli dziecko od samego początku zniechęci się do dentysty, a więc ogromny plus dla Ciebie, że tak nie było :). Teraz może być tylko lepiej :).

    OdpowiedzUsuń