niedziela, 10 listopada 2013

E-maile dotyczące pracy


Witajcie Kochani!!!

Dzisiaj chciałam koniecznie poruszyć temat otrzymywanych od Was e-maili. Przede wszystkim muszę napisać i z góry przeprosić, że nie jestem w stanie odpisywać na wszystkie... Nie spodziewałam się, że sprawa przybierze taki obrót i gdy ukazał się post o poszukiwaniu pracy w Norwegii co już było spory czas temu, zaczęłam otrzymywać od Was bardzo dużo e-maili. I początkowo naprawdę sumiennie na wszystkie odpisywałam, ale z czasem tych maili zaczęło przybywać z dnia na dzień coraz więcej i więcej. Z 2-3 maili dziennie, doszło do 30 a nawet 50 maili tygodniowo... Bardzo cieszę się, że blog zdobył taką popularność, cały czas jest regularnie odwiedzany i subskrybowany, bo to w końcu Czytelnicy są w ogóle sensem prowadzenia bloga. Niemniej jednak sama idea powstania bloga i moja wizja na temat bloga, to o czym ma on być miała koncentrować się wokół tematu przedszkola norweskiego, gdyż ten temat jest mi znany i o tym chciałam pisać przede wszystkim. Z czasem poruszałam inne tematy dotyczące Norwegii. Co chcę Wam powiedzieć poprzez ten post to prośba o to, żebyście mnie zrozumieli, że nie odpisuję na wszystkie maile, nie odpisuję na pytania na które nie posiadam wiedzy. Gdybym chciała odpisywać na wszystkie również w taki sposób, że niestety nie posiadam żadnych kompetencji w tej kwestii itp.... musiałabym spędzać całe dnie przed komputerem. Dlatego naprawdę jeśli będzie to mail dotyczący znanego mi tematu, na pewno odpiszę. Maile czytam naprawdę w wolnej chwili, głównie w metrze w drodze do pracy, która zajmuje mi około 20 minut. Myślę, że moje wytłumaczenie tutaj w poście będzie lepsze niż usunięcie adresu kontaktowego, co przeszło mi w pewnym momencie na myśl. 

Druga rzecz dotyczy tego, że maile, które otrzymuję w przeważającej części dotyczą pracy i poszukiwania pracy w Norwegii. Od razu chcę napisać, że NIE JESTEM W STANIE NIKOMU "ZAŁATWIĆ" PRACY !!! Nie mam takiej możliwości, jestem zwykłym pracownikiem, który aktualnie również poszukuje nowej pracy. Co więcej ilość maili z prośbą o pomoc w znalezieniu pracy w Norwegii po prostu mnie przeraziła, zaszokowała i naprawdę nie spodziewałam się, że tyle osób w tak desperacki wręcz sposób chce się wyrwać z Polski za pracą, za godnym życiem, co często pojawiało się w mailach. To jest naprawdę straszliwie przykre, że ojczyzna nie jest w stanie tego zapewnić. W mailach pojawiają się gorzkie słowa na temat nijakich kontraktów, tzw śmieciowe umowy, zwolnienia po długoletniej pracy na stanowisku tylko z takiego powodu, że ktoś na górze, kto przyszedł nowy ot tak zdecydował wymienić kadrę na swoich krewnych, znajomych...itd. Jest to wszystko strasznie bulwersujące. Większość osób, które do mnie napisały to rodzice małych dzieci, którzy po prostu obserwując sytuację w Polsce planują wyjazd zagranicę z myślą o przyszłości dla swoich dzieci. Zdarzały się bardzo wzruszające maile od Was, które czytając nie sposób nie uronić łzy... Sytuacja naprawdę nie jest ciekawa zważywszy na fakt, że lada dzień zabraknie jakichkolwiek pieniędzy na emerytury, ponieważ osób w wieku produkcyjnym, którzy akurat na nie zarabiają, po prostu nie będzie. Młodzi Polacy uciekają masowo z kraju. I to jest fakt przerażający. Pytanie tylko czy znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie to zatrzymać i ogólnie rzecz mówiąc naprawić system. 

Zostając w temacie maili, chciałam napisać jeszcze, że zdecydowana większość bardzo pochlebnie wyraża się o blogu, piszecie, że blog wciąga, że po przeczytaniu jednego posta, ma się ochotę przeczytać bloga od A do Z. To jest niezwykle miłe i naprawdę niesamowicie mnie cieszy, dodaje energii, taka informacja zwrotna od Was powoduje, że cały czas chcę dzielić się z Wami nowymi informacjami, czasem na to brakuje czasu, bo jak wiadomo człowiek nieraz znajduje się w takim okresie życiowym kiedy dużo się dzieje. Oczywiście otrzymywałam też maile, z których aż kipiało zwykłą zawiścią a wręcz ohydnym jadem ludzi, którzy moim zdaniem są zbyt zakompleksieni, niedojrzali żeby mieć jakiekolwiek zdrowe spojrzenie na świat, ludzi pogrążonych w swoim świecie nienawiści. Chcę jeszcze dodać, że wyrzucanie mi rzeczy typu że zachwalam Norwegię, że zapomniałam skąd pochodzę, wszelkie wyzwiska itp są kompletną bzdurą nie robią na mnie absolutnie żadnego wrażenia może oprócz niesmaku. To jest mój blog, to ja decyduję o tym co na nim się znajduje, o czym piszę i w jaki sposób piszę. Poza tym znam siebie najlepiej wiem skąd pochodzę i kim jestem. Dlatego apeluję do osób, które pisały tego typu maile, proszę niepotrzebnie nie spamować mojej skrzynki. Jeżeli nie macie ochoty czytać mojego bloga, to co na nim robicie? Żeby tym nieciekawym akcentem nie kończyć, zajrzyjcie do Off-topic'u ;)


Off-topic
Dzisiaj, czyli drugą niedzielę listopada obchodzony jest w Norwegii Dzień Ojca (Farsdag). Z tej okazji starsze już dzieci zapraszają swoich Tatusiów do różnych miejsc, np. na pizzę albo chociażby na spacer do parku. U nas w tym roku nastąpiło małe połączenie dwóch okazji a mianowicie zbliżających się urodzin męża i Dnia Ojca właśnie, które miało swój finał we wczorajszej super potajemnie zorganizowanej imprezce ;) Razem z grupą przyjaciół żyliśmy w małej konspiracji przez tydzień :D Wszystko się udało, nawet mój tort, którym koniecznie muszę się pochwalić :D 



Wszystkim super Tatkom życzę cudownego dnia!!! 

9 komentarzy:

  1. Dzień Ojca.
    Przypomniałaś mi o czymś :) Kilka lat temu moja córka (podejrzewam,że w zmowie z babcią) wręczyła swojemu tacie prezent w postaci T-shirta. Tata jest z tych dużych i puszystych. Napis na koszulce brzmiał: "Wygrywam z anoreksją".
    Nosił go! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :D czego to sie nie robi dla dzieci :D

      Usuń
  2. Większość przyjezdnych osób, które spotykam w Norwegii przyjechało tutaj, bo miało ciężko w swoim kraju. Nie są to tylko Polacy i często są to poruszające historie. Część z nich przyjechała tutaj w ciemno i okazało się, że to nie jest raj, o którym marzyli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety Kinga masz rację, sytuacja w PL jest coraz gorsza i bynajmniej nie tylko na poziomie finansowym, ale najzwyczajniej w świecie stosunków międzyludzkich również. Ludzie, niektórzy również całkiem nie najgorzej sytuowani lub zwyczajnie przeciętni ale dający radę, są sfrustrowani, zniesmaczeni, zdołowani, psychicznie wręcz wykończeni przez stosunki międzyludzkie panujące w ich najbliższym otoczeniu czyli również, a nawet przede wszystkim w firmach, zakładach pracy etc. gdzie spędzają tak na prawdę większość swojego życia. Podłość i "życzliwość" ludzi nie zna granic, co jest również odzwierciedleniem tego, co Piszesz iż i Ciebie maile pełne złości i nienawiści dosięgnęły. "Ludzie ludziom zgotowali ten los..." czyż cytat z książki Zofii Nałkowskiej nie jest ponadczasowy???
    Ludzie innym potrafią zazdrościć wszystkiego zaś utopi z tego powodu jeden drugiego w łyżce wody. Dlatego nie ma się co dziwić, że zwyczajnie mają dosyć, stąd też desperacja o której wspominasz w mailach otrzymywanych od czytelników bloga. Niestety ta desperacja, emocje itd. to nie jest dobry doradca! Jak wiesz, ja nie ukrywam że i my się wyniesiemy do Norwegii jak się nam uda, ale przygotowujemy się do tego, na tzw. dzień-do-bry ucząc się języka i bynajmniej nie angielskiego tak jak to się niektórym wydaje, że in english i będzie uKo, nic bardziej mylnego. Wspominał mi ktoś kiedyś, że widział dramaty nie tylko pojedynczych osób, ale całych rodzin, które wyjeżdżając do obcego kraju bez nawet podstawowych możliwości porozumiewania się w miejscowym języku, traciło wszystko, dosłownie całe rodziny pod mostem i to nie w przenośni, lądowały. Minęły niestety te czasy gdzie Polak, nie Polak, ale wyjeżdżał "za gramanice", najczęściej kierując się państw za zachodnią granicą i "dawał radę"...
    Norwegia to jest Państwo dużych możliwości, mimo rosnącego, jak wszędzie bezrobocia itd. Tyle że ci bezrobotni niechlubnie "poprawiający" statystykę to właśnie ludzie którym wydawało się za dużo, a za mało i zbyt słabo się przygotowali i jak to mówią... "masz babo placek", są w tarapatach.
    Wyjazd do obcego kraju to dosyć poważny krok w życiu, tym bardziej poważny, jeżeli w planach uwzględniamy wyjazd rodziny czyli również i dzieci. Bez solidnej (podstawowa przestaje wystarczać) znajomości języka kraju, do którego się wybieramy, mamy małe szanse na powodzenie i nie dotyczy to tylko Norwegii. Nie tak dawno mój przyjaciel, bardzo zdolny inżynier mało doceniany w "firmie budżetowej" i solidnie wyeksploatowany za "pół darmo" ze swojej wiedzy... wysłał papiery do kilku niemieckich firm, kandydatem był by idealnym, gdyby nie słaba znajomość niemieckiego, angielski ma chyba bardziej płynny niż polski, ale tam obecnie na nikim to wrażenia nie robi, co ciekawe, kiedyś był by zatrudniony jako fachowiec i wysłany był by na naukę języka przez firmę, teraz... stanowisko od kilku miesięcy już nadal jest nie obsadzone i mimo jego dużych kwalifikacji, o czym mu w listach firmy wspomniały, nie spełnia wymogów, bo co sami też napisali, wolą słabiej wykwalifikowanego, którego sprawnie przyuczą, ale zna język, niż fachowca dużo lepiej wykwalifikowanego, który język zna słabo. Tak jest obecnie wszędzie i zauważcie, że piszę o wysoko kwalifikowanej kadrze inżynierskiej, o ludziach z wyższym wykształceniem, oczywiście nie mam tu na myśli jakiegoś dyskryminowania osób słabiej wykształconych, ale sami zobaczcie, co mają powiedzieć ludzie z wykształceniem podstawowym lub ogólnokształcącym ? nie chcę tu generalizować i ukazywać tego, że jest to pewnik, ale niestety kolorowo nie jest.

    Pozdrawiam
    REDPOINT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie również zdumiewa polska mentalność, choć polakiem jestem z urodzenia. Drażni mnie cwaniactwo, głupota, bezczelność i lenistwo Polaków. Jak można przez maila prosić kogoś o "załatwienie" pracy....bez komentarza. No właśnie, Polacy to tylko czekają aż ktoś im coś załatwi... chyba nie lubię polskiej mentalności

      Usuń
  4. Redpoint masz rację. Polska stacza się, również ja i moja rodzina nie widzimy w niej przyszłości dla siebie. Planujemy wyjazd do Norwegii, dlatego od 1,5 miesiąca intensywnie uczymy się języka norweskiego (uczęszczamy na kurs, obkupiliśmy się w książki ( polecam wydawnictwo EDGARD - rewelacja!), strona internetowa NOCNA SOWA gdzie znakomicie tłumacza norweski, a poza tym oglądamy filmy, słuchamy piosenek po norwesku itd.). Od stycznia zaczynamy szukać pracy...los pokaże czy ciężka praca się opłaci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi,Od kilku miesięcy śledzę dany blog jest fantastyczny :) bardzo dużo ciekawych informacji porad i informacji o Norwegii. Komentarze też są super , dużo ciekawych podpowiedzi, jak np.Nocna Sowa :) super !!!Zamierzamy z mężem i synkeim 3latkiem wyjechać w przyszłym roku do Norwegii mamy już tak rodzinkę więć możemy liczyć na małą pomoc :: Jesteśmy w trkacie nauki norweskiego , samodzielnie jak narazie :) idzie całkiem niźle :)Pozdrawima wszystkich srdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Weź olej tych zawistnych ludzi i już. Niby dlaczego masz pamiętać Polskę i za co ją chwalić? Za to że musiałaś wyjechać?! Wychowywałam się bez ojca bo nasz wspaniały kraj tak bardzo dba o swoich obywateli, ze musiał wyjechać za granice. Takie własnie jest wspaniałe państwo polskie. Gdy nie ma nie co do garnka włożyć nikogo nie obchodzi gdzie zarobi pieniądze. Ważne ze sa. Poza tym każdy ma prawo wybrać sobie miejsce, w którym chce mieszkać i to nie podlega żadnej dyskusji. Nie ma żadnego ale! Koniec, kropka!

    OdpowiedzUsuń
  7. witam, bloga czytam od jakiegos czasu i nie ukrywam, ze to jeden z "sensowniejszych" blogow nt Norwegii :) sama dolaczylam do meza w sierpniu i zaczynamy nowe zycie...
    chcialabym napisac troche o zawisci Polakow, niestety jesli ktos ma lepiej to nasi kochani rodacy nie maja wyksztalconych odruchow wspoluczestniczenia w szczesciu a jedynie zawisc i zazdrosc, smutne to ale niejednokrotnie sie spotkalam z opinia ze nam sie nie uda... na dzien dzisiejszy nie moge jeszcze okreslic czy nam sie udalo czy nie ale mamy fajne mieszkanko, maz ma prace z przyzwoita stawka godzinowa (staly kontrakt), ja mam poki co prace dorywcze w miedzyczasie ucze sie jezyka z dwojka moich dzieci i wszelkie sprawy urzedowe staramy sie zalatwiac sami, nie proslmy nikogo o pomoc aby nie prowokowac do typowo polskich zachowan. Na dzien dzisiejszy jestemy zadowoleni...co bedzie jutro zycie pokaze ale to my sami ksztaltujemy swoja przyszlosc i nikt za nas tego nie zrobi

    dziwi mnie postawa wielu pt znajdz mi prace... to zaskakujace co ludzie potrafia zrobic/powiedziec aby te prace otrzymac a potem jakimi metodami sie posluguja aby ja zatrzymac... wiele pisania...

    podziwiam spokoj prowadzacej bloga :) trzymaj tak dalej!! i pisz wiecej, ku pokrzepieniu skolatanych dusz, ktore chca bez czyis plecow wyjechac do Norge!!

    pozdrawiam z Asker :)

    OdpowiedzUsuń